W środę rano Kopacz poinformowała, że stawi się w prokuraturze.

 

- Nie jestem i nie byłam prokuratorem. Stawię się do prokuratury zgodnie z wezwaniem, które otrzymałam. Jednocześnie apeluję o wstrzemięźliwość w opiniach w szczególności polityków, którzy wtedy nie byli z nami, z rodzinami tam w Rosji, być może nie chcąc zmierzyć się z tą tragedią - napisała na Facebooku Ewa Kopacz.

 

- Byłam tam ponieważ chciałam w tych bardzo trudnych chwilach zaopiekować się rodzinami tych, którzy zginęli. Czułam, że to wyższa konieczność, obowiązek i powinność. Zostałam wyznaczona jako reprezentant rządu do spraw opieki nad rodzinami ofiar. Decyzja została podjęta na moją prośbę. To była moja jedyna rola tam na miejscu. Byli ze mną polscy lekarze, którzy w każdej chwili mogli zmierzyć ciśnienie czy poziom cukru. Podawaliśmy tym, którzy potrzebowali odpowiednie leki i przeprowadzaliśmy badania ekg. Sekcje zwłok, ekshumacje i inne czynności zarządza prokurator. Nie jestem i nie byłam prokuratorem - napisała Ewa Kopacz o swoim wyjeździe do Smoleńska po katastrofie 10 kwietnia 2010 r.

 

 

polsatnews.pl