Według uchwały SN, tylko przy takim ujęciu prawa łaski nie dochodzi do naruszenia zasad konstytucji, mówiących o tym, że organy władzy działają "na podstawie i w granicach prawa"; o podziale i równowadze władz; o uznawaniu oskarżonego za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu; o prawie każdego do sądu; o tym, że wymiar sprawiedliwości sprawują sądy.

 

"Zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych" - stwierdza ponadto uchwała.

 

"Akt łaski został wydany z przekroczeniem normy kompetencyjnej, nie mieści się w normie konstytucyjnej" - mówił w obszernym uzasadnieniu uchwały sędzia SN Jarosław Matras. Podkreślił, że SN zastosował konstytucję wprost.

 

"Aktu łaski nie ma"

 

"W świetle uchwały, aktu łaski nie ma" - powiedział rzecznik SN sędzia Michał Laskowski. Jego zdaniem, proces Kamińskiego i innych wróci teraz do etapu odwoławczego od skazującego wyroku sądu I instancji - uchwała wiąże bowiem skład trzech sędziów SN, którzy badają kasacje na niekorzyść ułaskawionych.

 

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał w I instancji Kamińskiego (b. szefa CBA, obecnie ministra koordynatora służb specjalnych) i Macieja Wąsika (zastępcę Kamińskiego w CBA; obecnie zastępcę ministra) na trzy lata więzienia, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA. Na kary po dwa i pół roku skazano dwóch innych b. członków kierownictwa CBA. Zanim Sąd Okręgowy w Warszawie zbadał ich apelację, w listopadzie 2015 r. prezydent Duda ułaskawił całą czwórkę, umarzając postępowanie sądowe.

 

Był to precedens - nigdy wcześniej prezydent nie ułaskawił nikogo przed prawomocnym wyrokiem sądu. "Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu" - głosi art. 139 konstytucji.

 

W marcu 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił wyrok SR i wobec aktu łaski prawomocnie umorzył sprawę. Od tego kasacje do SN złożyli oskarżyciele posiłkowi (m.in. oskarżony o łapówkę Piotr Ryba oraz rodzina Andrzeja Leppera). Część kasacji wnosiła o zwrot sprawy SO, z argumentacją że "istotą prawa łaski jest całkowite lub częściowe uwolnienie skazanego od skutków karnych prawomocnego wyroku sądu". Prokuratura wniosła o oddalenie kasacji jako "oczywiście bezzasadnych", a adwokaci ułaskawionych - o pozostawienie ich bez rozpatrzenia.

 

Prawo łaski "tylko po tym, jak zostanie wydany prawomocny wyrok przesądzający winę"

 

W lutym trzech sędziów SN zadało pytanie prawne (do czasu odpowiedzi rozpatrywanie kasacji odroczono). Pytanie brzmiało: czy art. 139 konstytucji obejmuje też normę kompetencyjną do "abolicji indywidualnej" (odstąpienia od ścigania danej osoby - red.). - W przypadku negatywnej odpowiedzi na pytanie pierwsze: jakie skutki wywołuje przekroczenie powyższego zakresu normowania dla dalszego toku postępowania karnego? - głosiło pytanie.

 

Po dokonaniu wykładni - językowej, historycznej, systemowej - art. 139 konstytucji, SN doszedł do wniosku, że prawo łaski może być zastosowane tylko po tym, jak zostanie wydany prawomocny wyrok przesądzający winę (skazujący). Zarazem podkreślił, że prawo łaski to prerogatywa głowy państwa, którą może on stosować bez uzasadnienia. - To niezbywalne prawo; nie próbujemy tego kontestować - zaznaczył sędzia Matras.

 

SN uznał, że akt łaski ws. Kamińskiego wydano z przekroczeniem normy kompetencyjnej i nie mieści się on w normie konstytucyjnej, zatem nie wywołuje żadnych skutków procesowych. Wydanie prawomocnego wyroku skazującego jest warunkiem sine qua non do tego, aby później był wydany akt łaski - mówił sędzia.

 

"Będzie funkcjonował w zawieszeniu"

 

- Jeżeli nawet byśmy dopuścili sytuację, że jest to akt łaski, który nie może w tej chwili wywołać żadnych skutków do czasu wydania prawomocnego orzeczenia, to musielibyśmy się przy pewnej formule zgodzić na to, że ten akt łaski funkcjonuje pod warunkiem zawieszającym, tzn. że on jest, ale zaktualizuje się jego treść dopiero po prawomocnym wyroku. Na taką optykę nie możemy się zgodzić z powodu tego, jak wykłada się norma artykułu 178 ust. 1 (konstytucji - red.) w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. W orzecznictwie TK przyjmuje się bowiem, że nie można nawet pośrednio wpływać na sądy na etapie, kiedy sprawa jest rozpoznawana - argumentował sędzia. Art. 178 ust. 1 konstytucji mówi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji oraz ustawom.

 

- Jeżeli byśmy założyli hipotetycznie, że akt łaski podpisany przez prezydenta, który jest w istocie nie mieści się w zakresie kompetencji głowy państwa w art. 139, bo przekracza jego zakres, on będzie funkcjonował w zawieszeniu aż się proces skończy, to oznaczałoby, że akt łaski jest zależny od decyzji sądu. Ale nie wiadomo kiedy sąd proces skończy, może postępowanie karne zawiesić. To nie jest chyba coś, co by odpowiadało kształtowi ustrojowemu i zasadzie, że jest to akt łaski, który wywołuje skutek - tłumaczył sędzia.

 

Dodał, że "istnienie takiego aktu łaski to efekt mrożący dla sędziego, który będzie sądził proces, wiedząc, że i tak akt łaski będzie zastosowany i w gruncie rzeczy, czy wyda takie rozstrzygnięcie czy inne, to nie ma to większego znaczenia".

 

Stosowanie prezydenckiego prawa łaski przed prawomocnym orzeczeniem jest wkroczeniem w wymiar sprawiedliwości - uznał SN. Podkreślono, że z wymiarem sprawiedliwości mamy do czynienia po "rozstrzygnięciu sprawy, czyli zamknięciu prawomocnym". Przypomniano, że skazanie oznacza wyrok prawomocny.

 

"Zasada domniemania niewinności upada"

 

- Po prawomocnym wyroku zasada domniemania (niewinności - red.) upada - mówił sędzia. Dodał, że po takim wyroku prezydent może stosować prawo łaski, polegającej np. na zawieszeniu wyroku czy złagodzeniu kary. - Wówczas on nie ingeruje w wymiar sprawiedliwości, bo wymiar sprawiedliwości już nastąpił - podkreślił sędzia.

 

- Nie wytrzymuje krytyki i tu absolutnie nie możemy się zgodzić, że prezydent w ramach własnych kompetencji z art. 139 konstytucji ma takie uprawnienia, że wkroczy w obszar wymiaru sprawiedliwości, bo przepisy konstytucji mu na to nie zezwalają - mówił sędzia Matras. Jak podkreślał, "dopóki nie ma innych zapisów konstytucji" prezydent nie może wkroczyć w obszar wymiaru sprawiedliwości, bo "wtedy to już nie mamy wymiaru sprawiedliwości, to jest taka konsekwencja".

 

Sędzia wskazał, że SN zastanawiał się, czy można wydać akt łaski wobec osoby, której prawo gwarantuje status osoby niewinnej. - Na czym ma polegać przebaczenie i puszczenie w niepamięć i czego - czynu, co do którego sprawca jest objęty domniemaniem niewinności? Nie ma pozytywnej odpowiedzi na takie pytanie - powiedział sędzia Matras.

 

SN uznał, że skoro art. 139 zakazuje prezydentowi ułaskawiania skazanych przez Trybunał Stanu, to należy to rozumieć, że cały art. 139 odnosi się do "innych osób skazanych".

 

"Droga do sądu została zamknięta"

 

Sędzia Matras podkreślał też, że akt łaski przed prawomocnym skazaniem zamyka konstytucyjną drogę do sądu osobom pokrzywdzonym przestępstwem. - W tej sprawie droga ta została zamknięta - dodał sędzia.

 

Zdaniem SN w określonych przypadkach możliwe jest wniesienie kasacji na niekorzyść oskarżonych, nawet jeśli zostało zastosowane prawo łaski.

 

Obrońcy Mariusza Kamińskiego i pozostałych opuścili SN bez wypowiedzi dla mediów.

 

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (m.in. rodziny Andrzeja Leppera) mec. Ryszard Lubas mówił, że przypuszcza, iż sprawa trafi do ponownego rozpoznania w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdyż skarżył on właśnie wyrok SO o umorzeniu sprawy wobec aktu łaski. "On już nie istnieje w sensie procesowym" - powiedział adwokat. Podkreślił, że uznani za winnych w I instancji "nadal korzystają z domniemania niewinności i mają pełne możliwości obrony przed sądem II instancji".

 

Prokurator wnosił by SN uznał, że prezydent może ułaskawiać osoby nieprawomocnie skazane. "Nie można w sposób domniemany ograniczać prawa prezydenta" - mówił prok. Zbigniew Siejbik. Przeciwni temu byli adwokaci pełnomocników oskarżycieli posiłkowych. Obrońcy wnosili generalnie o odmowę odpowiedzi na pytanie prawne. Dowodzili, że decyzja o ułaskawieniu nie jest udziałem w wymiarze sprawiedliwości.

 

PAP