Informację te jako pierwszy podał we wtorek "Fakt", powołując się na informację od córki generała. Jak czytamy we wtorkowym wydaniu gazety szczątki gen. Włodzimierza Potasińskiego, który w chwili katastrofy smoleńskiej był dowódcą Wojsk Specjalnych, zostały pochowane wraz ze szczątkami czterech innych ofiar.

 

Informację potwierdziła rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. - W trumnie gen. Potasińskiego znaleziono szczątki innych osób - powiedziała w rozmowie z polsatnews.pl.

 

Pytana o inne nieprawidłowości, jakie stwierdzono podczas dotychczasowych ekshumacji Bialik zapowiedziała, że "informacje zostaną dziennikarzom przekazane na briefingu, wkrótce".

 

Dwa przypadki zamiany ciał

 

To kolejny przypadek takich nieprawidłowości; w poniedziałek gazeta ujawniła, że w trumnie gen. Bronisława Kwiatkowskiego - dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych - odnaleziono fragmenty ciał ośmiu ofiar katastrofy smoleńskiej. Informację potwierdziła Prokuratura Krajowa.

 

Podobnie, zaznacza "Fakt", było z ciałem gen. Potasińskiego, określanego tam jako legenda polskich misji wojskowych w Iraku i Afganistanie.

 

Gazeta przypomina, że również podczas innych ekshumacji w trumnach ujawniono fragmenty ciał innych osób. W dwóch przypadkach doszło do zamiany ciał.

 

Od listopada 2016 r. prokuratorzy przeprowadzili już 17 ekshumacji. Do końca tego roku prokuratura planuje ekshumować i przeprowadzić dokładne badania kolejnych 46 ciał ofiar. W 2018 r. do czerwca ma być wydobytych i sprawdzonych jeszcze 26 trumien.

 

We wtorek kolejna ekshumacja

 

We wtorek ekshumowano kolejną - 26. ofiarę katastrofy smoleńskiej, z grobu na warszawskich Powązkach - poinformowała Bialik.

 

Ekshumowane ciało zostanie przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Prokuratura nie ujawnia, o czyj grób chodzi; rodzina nie zgadza się na podanie takiej informacji.

 

"Jestem ostrożny w mówieniu kto jest winien"

 

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej i były szef MON Tomasz Siemoniak był we wtorek gościem "Graffiti" w Polsat News. Jak stwierdził, w kwestii nieprawidłowości w trumnach ofiar katastrofy smoleńskiej nie można mówić o odpowiedzialności całych formacji i środowisk. - Sytuacja była pod kontrolą prokuratury - dodał.

 

- Z punktu widzenia moralnego warto te sprawy doprowadzić do końca. Jestem ostrożny w mówieniu kto jest temu winien. Wtedy w Moskwie były rodziny, przedstawiciele polskich władz, prokuratura. Nie wierzę, by ktokolwiek ze złej woli mógłby coś zrobić - powiedział Siemoniak.

 

Jak zaznaczył, decyzja o ekshumowaniu ciał wszystkich ofiar katastrofy była związana z ustaleniem przyczyn rozbicia się rządowego tupolewa.

 

Były szef MON przypomniał również, że w przypadku katastrofy lotniczej w lesie kabackim z 1987 r. kilkudziesięciu ofiar nigdy nie zidentyfikowano.

 

PAP