RPO do prezydent stolicy: zakaz demonstracji można stosować tylko wyjątkowo

Polska
RPO do prezydent stolicy: zakaz demonstracji można stosować tylko wyjątkowo
Polsat News

Obowiązkami władzy, związanymi z wolnością zgromadzeń, jest umożliwienie odbycia zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu; najbardziej radykalne środki w postaci zakazu demonstracji można stosować tylko wyjątkowo - napisał RPO do prezydent Warszawy.

Adam Bodnar wystosował list do Hanny Gronkiewicz-Waltz po tym, jak warszawski ratusz zakazał manifestacji przed Teatrem Powszechnym, przeciw spektaklowi "Klątwa". Prezydent stolicy uzasadniała zakaz tym, że wcześniejsze protesty przed teatrem stanowiły realne zagrożenie m.in. dla widzów. W ubiegłym tygodniu sąd zakaz uchylił, a demonstracja się odbyła.

 

RPO - w opublikowanym na swoich stronach liście do prezydent Warszawy - podkreślił, że najbardziej radykalne środki w postaci zakazu demonstracji można stosować wyjątkowo.

 

"Wszelkie działania organu gminy, zakazujące zorganizowania zgromadzenia, uzasadniane wyłącznie potencjalną możliwością wywołania zakłóceń w funkcjonowaniu danej instytucji, które jedynie przypuszczalnie mogłyby w ocenie organu zagrażać zdrowiu i życiu obywateli, prowadzi do nieuzasadnionego ograniczenia wolności zgromadzania" - napisał Bodnar.

 

Zaznaczył przy tym, że wolność organizowania zgromadzeń oznacza w szczególności swobodę wyboru jego czasu i miejsca, formy wyrażania poglądów oraz swobodne ustalanie przebiegu zgromadzenia.

 

Wykorzystanie sił policyjnych


"Obowiązkiem władz publicznych jest natomiast, jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny (...), nie tylko usunięcie przeszkód w zakresie korzystania z tak określonej sfery wolności i zaniechanie nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również podjęcie pewnych kroków pozytywnych, mających na celu urzeczywistnienie tego prawa" - napisał Rzecznik.
 
Zwrócił uwagę, że rolą władzy publicznej jest zabezpieczenie zgromadzenia np. poprzez wykorzystanie sił policyjnych.

 

Kontrowersje wokół spektaklu


Przedstawienie "Klątwa" miało premierę 18 lutego. Sztuka, oparta na dramacie Stanisława Wyspiańskiego, wywołała szereg kontrowersji. "Naturalnej wielkości pomnik Jana Pawła II zawisa nad sceną, na stryczku. Z tabliczką obrońca pedofilów" - pisała "Gazeta Wyborcza" o spektaklu. Jest w nim też scena imitacji seksu oralnego aktorki z figurą papieża.

 

Przeciwko przestawieniu protestowali przedstawiciele środowisk narodowych oraz katolickich; Konferencja Episkopatu Polski oceniła, że spektakl "ma znamiona bluźnierstwa", a Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła z urzędu dochodzenie. W mediach pojawiła się także informacja, że TVP zerwała współpracę z aktorką Julią Wyszyńską, która w "Klątwie" wystąpiła.

 

Teatr Powszechny oświadczył, że spektakl ma na celu pokazanie "różnych ideologicznych postaw i oddanie głosu różnym stanowiskom, dlatego powinien być analizowany jako całościowa wizja artystyczna, a nie jako zbiór oderwanych od siebie scen pozbawionych kontekstu".

Podczas sobotniej pikiety przed Teatrem Powszechnym zdjęcia spektaklu domagali się działacze środowisk narodowych. Przeciw spektaklowi, który według nich obraża wartości chrześcijańskie, protestowali też członkowie Krucjaty Różańcowej. W obronie spektaklu manifestowali m.in. Obywatele Solidarnie w Akcji.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze