W ubiegłym tygodniu Sejm wybrał siedmiu członków komisji weryfikacyjnej zgłoszonych przez kluby: PiS, PO, Kukiz'15 i PSL. Potrzebnej większości nie uzyskał poprzedni kandydat Nowoczesnej poseł Jerzy Meysztowicz, któremu sejmowa komisja odmówiła pozytywnej rekomendacji, gdy się okazało, że członek rodziny posła ubiega się o zwrot nieruchomości w stolicy. Procedura wyboru na wakat w komisji będzie powtórzona.

 

- Chcemy naszego kandydata w komisji reprywatyzacyjnej z jednego powodu: uważamy, że co prawda jest to ciało, co do którego mamy dużo wątpliwości do jego konstytucyjności, ale równocześnie dopóki nie ma orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego musimy wyjść z założenia, że ta komisja po prostu funkcjonuje - powiedziała Lubnauer na konferencji prasowej w Sejmie.

 

Dodała, że celem przedstawiciela Nowoczesnej w komisji weryfikacyjnej ma być między innymi przyglądanie się temu do jakich zaniechań doszło podjęte i "co się złego działo".

 

"Będziemy je wyjaśniali w sposób rzetelny"

 

Rabiej zaznaczył, że ma świadomość tego jak ciężka i odpowiedzialna będzie praca w komisji weryfikacyjnej. - To są tematy, które trzeba bardzo dogłębnie wyjaśnić, ale mam też oczekiwanie jako potencjalny członek tej komisji, że będziemy je wyjaśniali w sposób rzetelny, w sposób obiektywny z uwzględnieniem wszystkich okoliczności - podkreślił.

 

Jego zdaniem reprywatyzacja przez ostatnie 27 lat została zaniedbana. - Jest to efekt zaniedbań wielu ekip rządowych, dlatego mam takie oczekiwanie, że będziemy patrzyli na te wszystkie przypadki bardzo drastyczne z uwzględnieniem całego tego kontekstu - dodał Rabiej.

 

Polityk Nowoczesnej stwierdził też, że w pracy w komisji weryfikacyjnej pomoże mu dotychczasowe doświadczenie zdobyte podczas kierowania zespołem - w ramach zarządu warszawskiego Nowoczesnej - który "zajmuje się oceną skutków dzikiej reprywatyzacji, który zanalizował kilkanaście przypadków pod względem tego co tam poszło nie tak".

 

Ponadto - mówił Rabiej - ma także doświadczenie z kierowania zespołem interwencyjnym, który wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy interweniował w władz Warszawy "w poszczególnych przypadkach mieszkańców, którzy zostali wyrzuceni na bruk".

 

Pierwsze spotkanie komisji

 

W poniedziałek odbyło się pierwsze, robocze spotkanie członków komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji, której szefem jest wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Nie podjęto żadnych ustaleń - do czasu wyboru ostatniego członka komisji. Sejm ma uzupełnić skład komisji na najbliższym posiedzeniu, które zaplanowano w dniach 7-9 czerwca.

 

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji, jako organ administracji, ma badać zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

 

Komisja może utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości), albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość. Będzie też mogła uchylić decyzję reprywatyzacyjną i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał, wraz z wiążącymi wskazaniami co do dalszego postępowania.

 

Komisja może stwierdzać wydanie decyzji reprywatyzacyjnej z naruszeniem prawa, jeśli wywołała ona nieodwracalne skutki prawne. Wtedy komisja może nałożyć na osobę, która skorzystała na wydaniu decyzji, obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia w wysokości odpowiadającej wartości bezprawnie przejętej nieruchomości. Można od tego odstąpić w zależności od "stopnia przyczynienia się przez osobę, na rzecz której decyzja reprywatyzacyjna została wydana, (...) do wydania tej decyzji".

 

Komisja może wstrzymywać postępowania innych organów, np. sądów oraz wpisywać w księgach wieczystych ostrzeżenia o toczącym się postępowaniu. Może też przyznawać od miasta Warszawy odszkodowania lub zadośćuczynienia lokatorom, jeśli nieprawidłowości reprywatyzacyjne spowodowały pogorszenie ich sytuacji materialnej.

 

Trwa 175 postępowań prokuratorskich ws. stołecznej reprywatyzacji.

 

PAP