Jak poinformował we wtorek oficer prasowy łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej Jędrzej Pawlak, paliła się hala o powierzchni około 700 m kw. W gaszeniu pożaru brali udział zarówno strażacy zawodowi jak i z okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych.

 

Według Pawlaka warunki do gaszenia były trudne, bo w hali znajdowały się tekstylia. Z ogniem walczyło ponad 100 strażaków z22 zastępów.

 

- Pożar przygasa, a za chwilę rozpala się na nowo, w innym miejscu tli się - mówił jeszcze w trakcie akcji ratunkowej.

 

Dowodzący akcją gaśniczą kapitan Michał Kuśmirowski z Państwowej Straży Pożarnej w Pabianicach poinformował, że akcja była trudna ze względu na niewystarczające ciśnienie wody w hydrantach. - Trzeba było zorganizować zaopatrzenie wodne. Dowoziliśmy tę wodę z zakładów Adamed przy ul. konstantynowskiej - powiedział strażak.

 

- Szyby, przeszklenia dachu, duża temperatura, to wszystko pękało i spadało do wnętrza hali - powiedział Kuśmirowski, który wyjaśnił, że pomieszczenia, w których doszło do pożaru mają wysokość około 9 metrów.

 

- Spaliły się materiały takie jak wełna, wiskoza, ale wiemy, że w środku były m.in. wózki widłowe - dodał.

 

W związku z pożarem zablokowany był fragment DK nr 71 na odcinku między ul. Konstantynowską a Piłsudskiego w Pabianicach.

 

PAP