- Kontrolujemy, kto wjeżdża, kto wyjeżdża, kto przemieszcza się (po mieście - red.), a kto nie. Izolujemy punkty oporu rebeliantów - oznajmił rzecznik filipińskiej armii Restituto Padilla. Dżihadyści z ugrupowania Maute, powiązanego z islamistyczną organizacją zbrojną Abu Sajaf, obecni są wciąż w 9 z 96 dystryktów Marawi.

 

W wyniku toczących się od blisko tygodnia starć śmierć poniosło 105 osób, w tym 61 rebeliantów, 20 żołnierzy sił rządowych oraz 24 cywilów - podały w poniedziałek filipińskie władze. W niedzielę na ulicach Marawi wojsko natrafiło ciała mieszkańców zamordowanych przez rebeliantów. Przy jednej z ofiar znaleziono kartkę z oskarżeniem o "zdradę wiary".

 

W ataku na pozycje dżihadystów armia wykorzystuje jednostki specjalne, wspierane przez śmigłowce i pojazdy opancerzone. Szef policji Ronald de la Rosa zaznaczył, że operacja wyzwalania miasta wymaga czasu - warunki miejskie ułatwiają ukrywanie się rebeliantom.

 

Organizacje humanitarne informują o braku żywności oraz masowej ucieczce cywilów z rejonów objętych działaniami zbrojnymi.

 

Rebelia rozpoczęła się 23 maja od próby aresztowania przez siły rządowe przywódcy Abu Sajaf, Isnilona Hapilona, który miał przybyć do Marawi na leczenie. Armia napotkała jednak silny opór ze strony zwolenników lidera Abu Sajaf.

 

PAP