Rozbił sportowego McLarena wartego 675 tys. zł. Jechał nim bez wiedzy właściciela

Polska
Rozbił sportowego McLarena wartego 675 tys. zł. Jechał nim bez wiedzy właściciela
Krzysztof Przybyła

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca sportowego auta wymusił pierwszeństwo na rondzie przy ul. Prudnickiej w Krapkowicach (Opolskie) i zderzył się z osobowym fordem. McLaren zakończył podróż w rowie, tuż obok salonu, w którym był wystawiony na sprzedaż. Właściciel firmy poinformował, że samochód - bez jego wiedzy i zgody - zabrał jeden z pracowników.

W wypadku lekko ranny został 25-letni kierowca McLarena, który trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. 61-letni kierujący fordem nie wymagał hospitalizacji. Obaj mężczyźni byli trzeźwi.

 

Do zderzenia doszło w czwartek około godziny 20 na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 45 z drogą wojewódzką nr 409.

 

- Kierujący McLarenem nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i zderzył się z fordem - poinformował asp. Karol Brandys z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

 

 

Do wypadku doszło na tym rondzie:

 

 

Miejsce wypadku znajduje się tuż obok siedziby salonu Kimbex Dream Cars, który wystawiał samochód na sprzedaż. Właściciel firmy Krzysztof Przybyła wydał oświadczenie, w którym napisał m.in.: "Aktualnie ustalam jak to się stało i dlaczego McLaren bez mojej wiedzy i zgody został zabrany z firmy a następnie, niestety, rozbity".

 

"Jakby diabeł w niego wstąpił..."

 

W rozmowie z polsatnews.pl właściciel salonu powiedział, że za kierownicą auta siedział jeden z pomocników, którego zatrudniał w firmie.

 

- Według świadków, którzy widzieli całą sytuację, wsiadł on nagle do samochodu i z piskiem opon wyjechał na jezdnię. Po chwili uderzył w krawężnik na rondzie, a następnie zderzył się z fordem - opowiadał Przybyła.

 

Dodał, że mężczyzna zajmował się m.in. czyszczeniem samochodów i nigdy wcześniej nie było z nim problemów.

 

- Wyglądało to tak, jakby działał w jakimś amoku, jakby diabeł w niego wstąpił. Po wypadku, kiedy z nim rozmawiałem, powiedział, że nic nie pamięta i nie umiał wytłumaczyć dlaczego zabrał samochód - stwierdził właściciel firmy.

 

Był już umówiony klient

 

McLaren, który został kupiony w Słowacji, w poniedziałek miał być sprzedany do Szwecji. - Pojazd nie był przeznaczony do użytkowania, nie miał jeszcze ubezpieczenia AC - powiedział Przybyła.

 

25-latek, który rozbił sportowy wóz, usłyszy zarzut przywłaszczenia mienia. 

 

 

W 3 sekundy do setki

 

Rozbity McLaren to model 650s Spider z 2015 roku o mocy 650KM. Auto do setki przyspiesza w 3 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 333 kilometry na godzinę.

 

Według informacji firmy samochód był na gwarancji do października 2018 roku. Cena, za którą można go było nabyć to 675 tys. złotych. Nowy McLaren 650S kosztuje ponad milion złotych.

 

polsatnews.pl

paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze