Ron Johnson, który jest przewodniczącym senackiej komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, powołał się na dokumenty pochodzące z Urzędu Ceł i Ochrony Granic (Customs and Border Protection - CBP) z roku 2014 i dostarczone przez tzw. sygnalistę.

 

Ma chodzić o 16 osób, które zostały złapane w trakcie nielegalnego przekraczania granicy. - CBP ich złapało, wiedzieli, że są to członkowie gangu MS-13 i rozmieścili ich w naszych społecznościach na terenie USA - powiedział senator.

 

Członkowie gangu byli częścią fali nielegalnych imigrantów do USA - nieletnich bez towarzyszących im osób dorosłych (unaccompanied alien children - UAC), która zaczęła się w roku 2014.

 

Mimo że analitycy ds. bezpieczeństwa ostrzegali, że dzieci te są głównymi potencjalnymi rekrutami dla gangów działających w USA, przedstawiciele ówczesnej administracji powiedzieli, że powinny one być traktowane jako uchodźcy, którzy uciekają przed okropnymi warunkami życia w miejscu zamieszkania.

 

"Może to zaszkodzić prowadzonym dochodzeniom"

 

Johnson powiedział, że przedstawianie UAC jako małych, niewinnych dzieci jest mylące. Pomiędzy 2012 a 2016 rokiem złapano ponad 200 tys. UAC, z tego 68 proc. to były osoby w wieku 15-17 lat, w zdecydowanej większości nastoletni mężczyźni.

 

Senator ujawnił dokumenty na posiedzeniu komisji dotyczącym zagrożeń ze strony gangu MS-13.

 

Demokratyczna senator Claire McCaskill skrytykowała ujawnienie dokumentów przez sygnalistę, tłumacząc, że może to zaszkodzić prowadzonym dochodzeniom i że ma wątpliwości, czy nie zostały one ujawnione za szybko.

 

Gang MS-13 założyli w Kalifornii w latach 80. imigranci z Salwadoru. Jest dobrze zorganizowany, działa na obu wybrzeżach Stanów Zjednoczonych i w państwach Ameryki Środkowej. Jego członkowie są znani z ogromnego okrucieństwa. MS-13 zajmuje się między innymi przemytem narkotyków oraz handlem ludźmi.

 

PAP