20 kwietnia br. przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej złożyli w Sejmie ponad 910,5 tys. podpisów pod obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego ws. reformy edukacji. Z inicjatywą referendum wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zgodnie z konstytucją referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm lub prezydent za zgodą Senatu.

 

- Przykro nam stawać w tym miejscu po raz kolejny z tym samym tematem. Właściwie to wstyd nam, że nawołujemy od wielu miesięcy do tego, żeby minister (edukacji Anna) Zalewska zatrzymała się w swojej deformie, w swojej destrukcji i żeby posłuchała suwerena, posłuchała ludzi - nauczycieli, rodziców i uczniów, którzy od kilku miesięcy protestują - mówiła na konferencji w Sejmie Urszula Augustyn (PO).

 

Posłanka PO zwróciła uwagę, że zebranych zostało prawie milion podpisów pod wnioskiem o referendum ws. reformy edukacji, które marszałkowski Sejmu zostały "położone na stole".

 

"Temat jest bardzo ważny"

 

- Marszałek potwierdził nam w ubiegłym tygodniu, że liczba zebranych podpisów jest wystarczająca i że wniosek został złożony w sposób formalny - powiedziała. - A więc mamy prawidłowo złożony wniosek i mamy kolejne posiedzenie, które rozpoczyna się jutro, na którym nie ma w porządku obrad (...) referendum edukacyjnego - wskazała Augustyn.

 

Wyraziła nadzieję, że jeszcze na posiedzeniu Konwentu Seniorów dojdzie do refleksji ze strony marszałka Sejmu i wprowadzi on punkt dot. referendum pod obrady. Zapowiedziała, że Platforma po raz kolejny złoży wniosek w tej sprawie.

 

- Temat jest ważny, bardzo ważny i ogromnie zależy nam na tym, żeby można było nad nim debatować - przekonywała posłanka Platformy.

 

Prezes ZNP Sławomir Broniarz ocenił, że "nie ma żadnych przeszkód, aby uruchomić procedury parlamentarne" ws. wniosku o referendum. - Przetrzymywanie w tej zamrażarce marszałkowskiej wniosku o referendum szkodzi także samemu referendum - stwierdził.

 

- Apelujemy do marszałka, żeby jak najszybciej rozpoczął procedury związane z wdrażaniem tej inicjatywy w życie, a jednocześnie, żeby powstrzymał chaos generowany przez minister Zalewską - podkreślił szef ZNP. Przekonywał, że jest jeszcze czas na "powstrzymanie tej deformy" edukacji.

 

"My upominamy się o nasze prawa"

 

Broniarz przekonywał, że poszkodowanymi w procesie reformy edukacji będą przede wszystkim dzieci. - Chaos, który minister Zalewska generuje, te nieprawdziwe informacje, ten nieprawdziwy przekaz, że "wszystko jest policzone, zorganizowane, wszystko jest zapięte na ostatni guzik", nie jest absolutnie zgodny ze stanem faktycznym - mówił.

 

Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji" domagała się, żeby rząd wysłuchał głosu rodziców. - My upominamy się o nasze prawa, prosimy o spotkanie, prosimy o rozmowę w ministerstwie i z panią premier, nie mamy żadnej odpowiedzi. Jesteśmy kompletnie ignorowani - dodała.

 

- Jedyne, co nam zostaje, to domaganie się przeprowadzenia referendum i domaganie się tego w ulicznych manifestacjach - stwierdziła Łoboda. Zapowiedziała, że kolejne demonstracje - które planowane są w różnych miastach Polski - odbędą się 26 maja w Dzień Matki.

 

Reforma edukacji, w ramach której zmieniona zostanie m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane.

 

PAP