W programie "Gość Wydarzeń" Leszek Miller komentował okoliczności zamachu terrorystycznego w Manchesterze.

 

22 maja zamachowiec samobójca wysadził się w pobliżu hali, w której występowała amerykańska piosenkarka Ariana Grande. W zamachu zginęły 22 osoby, w tym dzieci.

 

Miller: Europa nie zareaguje

 

Miller powiedział, że państwa europejskie powinny podjąć zdecydowane działania w związku z zamachem. Jednak powątpiewał, czy tak się stanie.

 

- Europa powinna podjąć zdecydowane działania, których według mnie nie podejmie. Wielu ekspertów, także francuskich, którzy wypowiadali się po ostatnich zamachach w Paryżu mówiło wyraźnie. Trzeba podjąć kilka zdecydowanych działań. Po pierwsze deportować wszystkich, którzy są podejrzewani o związki z terroryzmem. Po drugie deportować radykalnych mułłów i pozamykać meczety, które są wylęgarnią dżihadu - powiedział polityk lewicy.

 

- Wreszcie (trzeba - red.) zlikwidować wszystkie enklawy, które są rządzone przez dżihadystów. Te enklawy, gdzie prawem jest szariat, a władzą meczet i gdzie siły porządkowe nie mają wstępu lub wstępują tam niechętnie. Pewnie te działania nie zostaną podjęte - stwierdził były premier i minister spraw wewnętrznych.

 

- Dlaczego nie zostaną podjęte? – zapytała prowadząca program Beata Lubecka.

 

- Z uwagi na to, że w Europie przeważa pogląd, iż trzeba być bardzo poprawnym politycznie, nie można nikogo atakować prewencyjnie, że trzeba starać się, aby potencjalnych terrorystów asymilować - mówił. – Różne dane wskazują, że wśród wracających z wojny na Bliskim Wschodzie (…) jest bardzo wielu zbrodniarzy, którzy powinni siedzieć w więzieniach, a nie przyjeżdżać do Europy i pobierać pieniądze z zasiłków społecznych.

 

Były premier stwierdził, że w obecnej sytuacji "Polska jest bezpieczna, bo do tej pory nie zorganizowano zamachu".

 

"Trzeba rozróżnić prawdziwych uchodźców od tych, którzy nie uciekają przed wojną"

 

Miller mówił też, że nieprzyjmowanie uchodźców do Polski nie jest do końca słusznym rozwiązaniem.

 

- Główny wysiłek powinien być skupiony na oddzieleniu ziaren od plew. Najlepiej byłoby, gdyby oferować przyjazd do krajów Unii Europejskiej tym, którzy są w autentycznych obozach, którzy są w naprawdę trudnej sytuacji. Pani premier mogłaby zapytać polskie gminy, ilu tych prawdziwych uchodźców mogą przyjąć - tłumaczył Leszek Miller.

 

Były premier powiedział też, że "Europa w przyszłości zapłaci za mowę poprawności politycznej".

 

- Kolejny raz usłyszeliśmy, że to, co się stało, to incydent terrorystyczny, a mówi się tak, żeby nie użyć słów, których powinno się użyć - "zamach terrorystyczny". Służy to temu, żeby wypełnić przekonanie, że jak przedstawiciele państw nie będą mówili o mordercach, to nie będą dodatkowo prowokować tych, którzy w przyszłości mogą okazać się zbrodniarzami. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu - stwierdził były lider SLD.

 

polsatnews.pl