- Informacja, która spowodowała działania służb, dotyczyła pracownika firmy kurierskiej. Po powrocie do bazy zgłosił on, że się źle czuje. W samochodzie, którym jeździł, znaleziono przesyłkę, z której wydobywał się jakiś proszek; na tę chwilę nie wiemy, jaka to substancja. Wszczęto odpowiednie procedury ratunkowe - powiedział wcześniej PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji asp. szt. Mariusz Mrozek.

 

Poinformował, że kiedy samochód zostanie sprawdzony przez policyjnych pirotechników, działanie będzie mogła podjąć specjalna grupa chemiczna straży pożarnej, która wstępnie określi, jaka substancja jest w paczce.

 

Jak się później okazało, działania służb były elementem ćwiczeń. Jak powiedział Mrozek, policja i straż pożarna nie wiedziały o tym, że interwencja na Ursynowie była elementem ćwiczeń.

 

 

"Funkcjonariusze Policji i innych służb działali w warunkach odpowiadających sytuacji realnego zagrożenia" - poinformowała warszawska policja na Twitterze.

 

Ćwiczenie miało sprawdzić, jak funkcjonariusze służb zareagowaliby w warunkach zbliżonych do realnego zagrożenia, z którymi wiąże się duży stres i presja czasu, i czy są w stanie zagwarantować bezpieczeństwo obywateli.

 

Pełna informacja o ćwiczeniach ma zostać podana do poniedziałku.

 

rmf24.pl, PAP, polsatnews.pl