Sasin podkreśla, że zdaje sobie sprawę, iż może to być bardzo trudne "ze względu na konieczność przejścia przez cały szereg procedur administracyjnych". Jak zaznaczył procedury w sobie są bardzo długie, "a jeszcze dodatkowo trudne, gdy mamy taką, a nie inną postawę władz Warszawy, które są przeciwne budowaniu tych pomników".

 

Pytany na jakim etapie są teraz sprawy formalne i czy cokolwiek się posunęło do przodu, jeśli chodzi np. o zgodę konserwatora zabytków poseł PiS zaznaczył: "Na razie świadomie wstrzymujemy się z formalnym wystąpieniem o te zgody, mając w pamięci wszystkie wypowiedzi pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, że ich nie wydadzą".

 

"Argumentacja ratusza była czysto polityczna"

 

- Postanowiliśmy odwrócić kolejność. Najpierw rozpisać konkurs (na pomniki), wybrać te prace i niejako przez wysoką wartość artystyczną tych pomników zdobyć dodatkowy argument za tym, że one powinny jednak stanąć. Często spotykaliśmy się z taką argumentacją, że Krakowskie Przedmieście jest takim miejscem, gdzie nie powinny już właściwie pojawiać żadne nowe elementy - dodał.

 

Na uwagę, że ratusz powtarza, iż to już zamknięta przestrzeń architektoniczna Sasin zauważył, że stoi to w sprzeczności z tym, co się tak naprawdę tam działo. - Powstał przecież nowy budynek przy Palcu Zamkowym, czy prowadzony jest remont Hotelu Europejskiego z nową nadbudówką. To wskazuje, że ta argumentacja była czysto polityczna - ocenił poseł.

 

- Ale my chcemy pokazać, że proponujemy nie jakieś koszmarki, nie kreacje, które zepsują obraz Krakowskiego Przedmieścia, ale że proponujemy umieszczenie w tej przestrzeni dzieł wybitnych, które nie tylko nie zeszpecą, ale wręcz ubogacą ten teren - podkreślił

 

Dopytywany, czy nie można wykluczyć, że do realizacji dojdzie dopiero po wyborach samorządowych Sasin podkreślił, że on sam i cały komitet budowy pomników chciałby, żeby one stanęły jak najszybciej. - Będziemy używać wszystkich możliwych środków, żeby skłonić do tego odpowiednie urzędy - żebyśmy mogli odpowiednie pozwolenia uzyskać. Ważny tu będzie także nacisk społeczny - zauważył Sasin.

 

"Nie zamierzamy przesuwać innych pomników"

 

- Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz musi zrozumieć, że ani jej, ani jej formacji, blokowanie nie będzie się opłacało. Musimy wybić jej z ręki wszystkie argumenty. Z tego powodu zaproponowaliśmy tak kompromisowe propozycje lokalizacyjne. Bo oczekiwania ze strony rodzin i innych środowisk były takie, żeby te pomniki stanęły przed Pałacem Prezydenckim. Ale zdajemy sobie sprawę, że to miejsce jest zajęte - dodał polityk PiS.

 

Na uwagę, że pomysł przesuwania księcia Józefa Poniatowskiego, wywołał spory opór poseł ocenił, że byłyby to dodatkowe kontrowersje. - Więc zrobiliśmy krok do tyłu. Zaproponowaliśmy inne miejsca na Krakowskim Przedmieściu - takie, które nie są dziś zagospodarowane, w których postawienie pomników nie będzie wymagało jakichś zmian - zaznaczył.

 

- Nie zamierzamy przesuwać innych pomników, ani zmieniać zagospodarowania zieleni. Szukaliśmy takich rozwiązań, które nie będą ingerować. To jest nasza propozycja kompromisu. Czas teraz, żeby Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazała, że też jest gotowa do kompromisu, a nie do konfrontacji. Bo temat nie zasługuje na to, by go traktować konfrontacyjnie - oświadczył.

 

Odnosząc się do konkursu na pomniki Sasin podkreślił, że do 23 czerwca będzie trwał jego drugi etap, polegający na składaniu projektów papierowych. - Po tym terminie jury pod przewodnictwem pana prof. Tadeusza Żuchowskiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zbierze się, by ocenić te prace graficzne i wyłonić finalistów. W każdym konkursie wyłonionych zostanie 9 prac, które przejdą do kolejnego etapu. Czyli łącznie będzie 18 prac. - poinformował.

 

"Konkurs będzie kosztował ok. pół miliona złotych"

 

- W kolejnym etapie jury będzie już oczekiwać przedstawienia prac plastycznych - modeli pomników. Spośród nich zostaną wyłonione zwycięskie projekty, które będą podstawą do rozmów z autorami o wykonaniu i realizacji - dodał poseł. Jak zaznaczył ostatecznych projektów należy spodziewać się jesienią - na początku listopada. - Ostatni etap będzie dłuższy, bo sporządzenie modelu wymaga więcej pracy niż szkic. Wiąże się też z określeniem materiału, z którego ma być wykonany pomnik. Będziemy też oczekiwali przybliżonego choćby kosztorysu, bo to też jest ważne - mówił.

 

Poinformował, że obecnie zebrano prawie półtora miliona zł.; konkurs będzie kosztował ok. pół miliona złotych. - To są przede wszystkim koszty nagród - zaznaczył. - Pierwsza nagroda w każdym konkursie to jest 80 tys. zł. To jest naprawdę już europejski poziom. Zależało nam na tym, żeby zachęcić najlepszych artystów do wzięcia udziału w konkursie. Żebyśmy mieli szanse uzyskać dobre artystycznie prace - dodał.

 

Pytany ile mogą kosztować same pomniki Sasin odparł, że pomnik Lecha Kaczyńskiego jest łatwiejszy do przewidzenia, "bo tu mamy konkretne oczekiwania". - Chcemy, żeby to był pomnik figuralny, realistycznie przedstawiający pana prezydenta. Więc myślimy, że zmieścimy się w kwocie miliona zł. - powiedział poseł PiS.

 

- Natomiast jeśli chodzi o pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej - jest tu pełna dowolność. I można tu sobie wyobrazić zarówno bardzo drogie kreacje, jak i takie, które będą w wykonaniu tanie, ale równocześnie artystycznie i emocjonalnie bardzo dojrzałe. Wiele też będzie zależało od tego czy na taką realizację będziemy mogli sobie pozwolić - podkreślił. "Pieniądze zbieramy cały czas. Bo nie jesteśmy jeszcze moim zdaniem, na półmetku".

 

W połowie kwietnia PiS ogłosił, że rozpoczyna się konkurs, który wyłoni autorów projektów pomników smoleńskich; jego rozstrzygnięcie nastąpi w październiku. Pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego ma stanąć na osi ulicy Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej u zbiegu ulic Krakowskie Przedmieście i Karowej.

 

PAP