Świnka wypadła z TIR-a na autostradzie koło Włocławka. Jechała na rzeź

Polska
Świnka wypadła z TIR-a na autostradzie koło Włocławka. Jechała na rzeź
archiwum prywatne

"Środa, godziny poranne, autostrada A1. Z pędzącego TIR-a wiozącego świnie na rzeź odrywają się drzwiczki i na szosę wypada jedna świnka. Ranne, przerażone zwierzę odczołguje się na pobocze" - opisują niezwykłą historię świnki wolontariusze Fundacji Tara Schronisko dla Koni. Zbierają oni pieniądze na nowy dom dla zwierzęcia, które dzięki wyjątkowemu zbiegowi okoliczności uniknęło śmierci.

Posiniaczoną świnkę zauważyła na poboczu przejeżdżająca autostradą kobieta. Zatrzymała się i zawiadomiła policję. Po chwili na miejsce przyjechali pracownicy firmy utrzymującej bezpieczeństwo i porządek na autostradzie.

 

Kobieta, która znalazła świnkę, musiała jechać dalej, ale zanim ruszyła, o sprawie powiadomiła Fundację Tara. Jej prezes nawiązała kontakt z pracownikami porządkowymi autostrady i przekonała ich, by zaopiekowali się zwierzęciem, do czasu przyjazdu wolontariuszy na miejsce.

 

Polewali wodą, by ulżyć w cierpieniu

 

- Wystarczyły dwa zdania, by ich namówić. Cieszę się, że tak się stało, bo procedury są takie, że wzywa się rakarza, który usypia zwierzę i jest ono utylizowane - powiedziała polsatnews.pl Scarlett Szyłogalis, prezes Fundacji Tara.

 

Na widok pracowników przerażona świnka, próbowała uciec. Posiniaczona i wyczerpana, stoczyła się do zbiornika retencyjnego. Mężczyźni długo walczyli, by ją wyciągnąć, ale nie dali rady. Zadzwonili po pomoc do strażaków z OSP Łanięta. Jednocześnie polewali zwierzę wodą, by ulżyć mu w cierpieniu.

 

 

Na miejsce został wezwany urzędnik Powiatowej Inspekcji Weterynarii, który zezwolił, by świnką zaopiekowała się Fundacja. Tymczasowo przewieziono ją do okolicznego gospodarstwa rolnego.

 

Schronisko chce jednak zabrać świnkę do swojej placówki. W internecie zbiera pieniądze na leczenie, przetransportowanie do schroniska i wybudowanie domku z ogrodzeniem.

 

Śwince nadano imię "Piotruś". I choć później okazało się, że to locha, to nie zostanie ono zmienione. - Imię zostanie. Wybraliśmy je, bo dwóch z pracowników autostrady, m.in. ten, z którym rozmawiałam przez telefon ma na imię Piotr - wyjaśniła prezes Fundacji.

 

polsatnews.pl

 

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze