Dziwne zachowanie jednego z konwojentów wzbudziło niepokój pracowników szpitala. Mężczyzna słaniał się na nogach i zaczepiał ludzi. Ochroniarz wezwał policję.


- Konwojenci wyjeżdżając z jednostki zawsze przechodzą rutynową kontrolę. Z tym mężczyzną było wszystko w porządku. Dopiero w szpitalu ktoś odwiedził tego człowieka i razem się wprawili w ten stan – powiedział polsatnews.pl mjr Zagłoba.

 

Drugi konwojent nic nie zauważył


Jak podkreślił, pracownicy szpitala zareagowali bardzo szybko. Drugi z konwojentów, który cały czas pełnił służbę prawidłowo, nie opuszczając więźnia na krok, nawet nie zdążył się zorientować, że jego kolega jest pod wpływem alkoholu.


Na miejsce wysłano konwój zastępczy.


Służba więzienna od razu podjęła decyzję o wykluczeniu mężczyzny ze służby. -  Nic go nie usprawiedliwiało. Odwoływał się od decyzji, ale nie było pola do dyskusji - wyjaśnił mjr Zagłoba. - Przeprowadzamy mnóstwo konwojów, ale to historia bez precedensu w naszym białostockim okręgu - dodał.


Do zdarzenia doszło 3 marca, ale teraz decyzja o wykluczeniu mężczyzny ze służby się uprawomocniła.


Akta sprawy przekazano do prokuratury. Za przekroczenie uprawnień grozi kara do 3 lat więzienia.

 

polsatnews.pl