Śledztwo ma również dotyczyć zarzutów o kontakty sztabu wyborczego obecnego prezydenta Donalda Trumpa ze stroną rosyjską. Zarzuty te spowodowały, że opozycyjni Demokraci zaczęli domagać się powołania specjalnego prokuratora a ostatnio nawet postawienia prezydenta w stan oskarżenia (impeachment).

 

Zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein informując o nominacji Muellera, powiedział, że nominacja ta leży "w interesie publicznym", który wymaga aby osoba z zewnątrz nadzorowała śledztwo o tak wielkim znaczeniu politycznym.

 

Były prokurator i dyrektor FBI

 

Rosenstein zastrzegł, że decyzja "nie oznacza stwierdzenia popełnienia przestępstwa ani tego, że są podstawy do ścigania kogokolwiek".

 

Mueller przyjął nominację i stwierdził w opublikowanym oświadczeniu, że "zrobi wszystko, co leży w jego możliwościach aby wywiązać się z powierzonego mu zadania".

 

Nie jest jasne jaką rolę odegrał prezydent Trump w podjęciu tej decyzji.

 

Przywódcy Demokratów w Senacie i i Izbie Reprezentantów, Charles Schumer i Nancy Pelosi, powitali z zadowoleniem nominację Muellera.

 

72-letni Mueller jest byłym prokuratorem i dyrektorem FBI w latach 2001-2013, czyli za rządów republikańskiej administracji prezydenta George'a W. Busha i demokratycznej Baracka Obamy. Był najdłużej sprawującym funkcję szefa FBI od czasów J. Edgara Hoovera. Ostatnio zajmował się prywatną praktyką adwokacką.

 

Dymisja dyrektora FBI

 

Prezydent Trump znajduje się ostatnio w poważnych opałach w rezultacie kontrowersji, jakie wybuchły po nagłym zdymisjonowaniu przez niego dyrektora FBI Jamesa Comeya. Kontrowersje nasiliły się po ujawnieniu przez dziennik "New York Times", że lutym br. Trump poprosił Comeya o zamknięcie śledztwa w sprawie kontaktów jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna z przedstawicielami Rosji.

 

Flynn podał się do dymisji po ujawnieniu, że wprowadził w błąd wiceprezydenta Mike'a Pence'a w sprawie jego kontaktów z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem.

 

Biały Dom zaprzeczył jakoby wywierał presję na Comeya w sprawie śledztwa przeciwko Flynnowi, ale nie zapobiegło to zarzutom Demokratów, iż Trump próbuje zatuszować kontakty jego współpracowników z Rosją.

 

Trump: śledztwo wykaże, że nie było spisku

 

Prezydent Donald Trump oświadczył w środę, że jest przekonany, iż powołanie specjalnego prokuratora i nadzorowane przez niego śledztwo wykażą, iż "nie było żadnego spisku" między jego sztabem wyborczym w 2016 r. a obcym mocarstwem.

 

"Jak już wielokrotnie oświadczałem, dogłębne śledztwo potwierdzi to co już wiemy - nie było spisku między moją kampanią i jakąkolwiek obcą stroną" - głosi oświadczenie opublikowane przez Biały Dom.

 

Prezydent dodał, że "spodziewa się szybkiego zakończenia tej sprawy".

 

Rozmowy z kandydatami na nowego dyrektora FBI

 

W środę Trump rozmawiał z trzema kandytatami na nowego dyrektora Federalnego Biura Śledczego (FBI) po zdymisjonowanym w ub. tygodniu Jamesie Comeyu. Nie wiadomo, jakie były rezulaty tych rozmów.

 

Trump przyjął kolejno byłego senatora ze stanu Connecticut Joe Liebermana, byłego gubernatora stanu Oklahoma Franka Keatinga i pełniącego obecnie obowiązki dyrektora FBI Andrew McCabe'a.

 

Jak poinformował sekretarz prasowy Białego Domu Sean Spicer, prezydent przeprowadzi również rozmowę z czwartym kandydatem, Richardem McFeely, byłym wysokiej rangi funkcjonariuszem FBI.

 

W poniedziałek Trump powiedział, że poszukiwania następcy Comeya "postępują szybko" oraz, że może desygnować kandydata jeszcze przed końcem bieżącego tygodnia. W piątek Trump udaje się w swoją pierwszą podróż zagraniczną jako prezydent.

 

Zarówno Lieberman jak i Keating i McFeely odmówili poinformowania dziennikarzy o przebiegu i wynikach rozmów z prezydentem.

 

PAP