- Na szczęście, zdaniem pana prezydenta, referendum, o którym on myśli, może mieć miejsce dopiero w końcówce przyszłego roku, więc mamy jeszcze dużo czasu - dodał Morawiecki.

 

Minister finansów i rozwoju stwierdził, że "nie jest w naszym interesie, by być w strefie euro", bo Polska i UE nie są "obszarami walutowymi spójnymi wobec siebie". - Polska ma inny przebieg cyklu koniunkturalnego, inną strukturę produkcji, a także innego rodzaju przewagi konkurencyjne - tłumaczył.

 

- Nie widzimy powodu, by tracić instrument własnej polityki monetarnej. Chodzi o relacje waluty własnej do innych walut, wysokość stóp procentowych oraz zdolność kraju do emisji długu w swojej własnej walucie. Hiszpania, Grecja, Finlandia zostały tego pozbawione i dzisiaj cierpią - zaznaczył.

 

"UE nie stworzono, by zmuszać państwa do głębokich zmian kulturowych"

 

Pytany o ewentualne sankcje grożące Polsce za odmowę przyjmowania uchodźców, odpowiedział, że nie obawia się dziś takiego scenariusza.

 

- To rozwiązanie, przeciw któremu bardzo gorąco protestujemy. UE nie została stworzona po to, by zmuszać państwa do naruszania swojego bezpieczeństwa, do tak głębokich zmian kulturowych - dodał.

 

Morawiecki mówił też o dobrych danych gospodarczych, m.in. 4-proc. wzroście PKB.

 

- Nie jest najważniejsze to, czy wzrost wynosi 3 czy 4 albo nawet 5 procent, ale jakość tego wzrostu, co się za nim kryje. Nasi poprzednicy mieli przez osiem lat realny PKB na poziomie 29 proc. (zsumowane wyniki z każdego roku - red.), ale wynagrodzenia Polaków rosły dwa razy wolniej, a jednocześnie nasz dług publiczny i prywatny rósł dwa razy szybciej. W dodatku skonsumowano 160 mld zł z OFE. To nie Polacy skonsumowali wówczas te owoce wzrostu - przekonywał.

 

Jak dodał, "dziś jest 4-proc. wzrost PKB, a jednocześnie wynagrodzenia Polaków wzrosły o 5 proc".

 

- Rosną zyski firm i wynagrodzenia. Ja się z tego cieszę - podsumował.

 

Polsat News, polsatnews.pl