- Nie musimy się zajmować Brexitem jako najważniejszą sprawą przez dwa następne lata, natomiast musimy naszą przyszłością. To będzie najważniejszy punkt - podkreślił szef największej frakcji w PE Europejskiej Partii Ludowej (ELP) Manfred Weber.

 

Jak przekonywał w 2017 roku nastąpiła "wielka klapa" nacjonalistów i populistów, ale to dobry rok dla UE. - Powinniśmy wreszcie mówić pozytywnie o UE, o tym co osiągnęliśmy. Spójrzmy jak wygląda sytuacja na świecie: w Ameryce jest teraz dyskusja, czy wycofać się z porozumienia paryskiego, a my stawiamy na politykę klimatyczną. Mieliśmy w ubiegłym roku większy wzrost gospodarczy niż Amerykanie - przekonywał Weber.

 

"Jesteśmy dumni z UE"

 

Przedstawiciel socjalistów Roberto Gualtieri podkreślił, że potrzebna jest praca na rzecz ożywienia, ponownego impulsu w UE. - Jesteśmy dumni z UE, ale nie spoczywamy na laurach. Państwa członkowskie powinny wykazać się odwagą, dokonać postępów na drodze, którą wskazał też ten parlament: więcej inwestycji, więcej reform, więcej solidarności, więcej demokracji - wymieniał polityk.

 

O konieczności refom mówił też Raffaele Fitto z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, który podkreślał, że powinny one się zasadzać na zrozumieniu tego, dlaczego obywatele Wielkiej Brytanii stwierdzili, że będzie im lepiej poza UE.

 

Jak podkreślał trzeba wykorzystać negocjacje miedzy Londynem a Bruksela, by zastanowić się nad przyszłością UE. - Grupa EKR od dawna wspiera konieczność zmian traktatowych. Trzeba mieć nowe zasady gry tak, aby ta UE była bardziej otwarta, bardziej elastyczna - oświadczył Fitto.

 

Skupianie całej energii na Brexicie "błędem"

 

O konieczności debaty o przyszłości UE w kontekście Brexitu mówił również szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w PE Guy Verhofstadt. - Byłoby błędem gdybyśmy całą naszą energię włożyli w Brexit w najbliższych latach. Przynajmniej taką samą energię, jeśli nie większą, trzeba włożyć w reformy dotyczące przyszłości UE - powiedział były premier Belgii.

 

Również on przypomniał o porażkach populistów w Austrii, Holandii i Francji. Jego zdaniem na taki wynik miała wpływ decyzja o Brexicie. - Ludzie w całej Europie zostali zszokowani decyzją Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE. Proszę mnie źle nie zrozumieć - dziś ludzie bardzo krytycznie podchodzą do UE i to z uzasadnionych powodów, ale na pewno nie chcą zrobić tego co zrobiła Wielka Brytania - ocenił Verhofstadt.

 

Przestrzegał przed triumfalizmem w związku ze słabszymi wynikami populistów i powrotem do rutyny w UE. - Błąd, na który nie możemy sobie pozwolić to niedostrzeżenie tego, że ludzie nie głosowali na (Emmanuela) Macrona w celu zachowania status quo. Oni głosowali na rzecz radykalnych zmian i we Francji i w Europie - uważa europoseł.

 

Brytyjczycy traktowani "w sposób brutalny"

 

Główny orędownik Brexitu Nigel Farage z Grupy Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej wypominał Komisji Europejskiej przecieki do prasy z kolacji szefa KE Jean-Claude'a Junckera i brytyjskiej premier Theresy May.

 

- Wyobraźcie sobie kolację, w trakcie której miały toczyć się poufne, ważne rozmowy. Wydawało się, że wszystko poszło dobrze, ale po kilku godzinach gość opowiedział wszystkim, że gospodarz żyje gdzieś w innym wszechświecie i nie ma kontaktu z rzeczywistością - podkreślał Farage.

 

Jego zdaniem Brytyjczycy traktowani są w sposób "brutalny" w kontekście negocjacji dotyczących ich wyjścia z UE. - Pan (Michel) Barnier (główny negocjator unijny - red.) domaga się haraczu, okupu - 100 mld euro jak teraz słyszę. Albo będziemy się zachowywać jak dorośli, albo Wielka Brytania będzie musiała wycofać się jeszcze przed końcem roku. Nie możemy sobie pozwolić na takie awanturowanie przez dwa lata - oświadczył brytyjski eurodeputowany z UKIP.

 

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk zastrzegał, relacjonując europosłom wyniki szczytu unijnej "27", na którym przyjęto wytyczne do negocjacji brexitowych, że dopóki nie zostaną rozwiązane takie kwestie jak prawa obywateli i zobowiązania finansowe Londynu, to nie będzie negocjacji na temat przyszłych stosunków między Zjednoczonym Królestwem i UE.

 

Zaznaczył, że umowa o wolnym handlu między UE-27 i Wielką Brytanią, nawet jeśli będzie ambitna i dogłębna nie może oznaczać uczestnictwa Zjednoczonego Królestwa we wspólnym unijnym rynku i jego częściach.

 

PAP