W sobotę około godziny 6:00 policjant z wydziału prewencji wałbrzyskiej policji wracał po służbie do domu. W pobliżu stacji paliw zauważył mężczyznę, który biegał po jezdni i próbował zatrzymywać nadjeżdżające pojazdy.

 

- Mężczyzna był mocno pobudzony i agresywny. Zachowywał się jakby był pod wpływem jakiegoś środka odurzającego. Stał po środku dwupasmowej jezdni - powiedziała polsatnews.pl nadkomisarz Magdalena Korościk z wałbrzyskiej policji.

 

Stwarzał zagrożenie na drodze

 

Dodała, że swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla siebie i innych użytkowników ruchu. Policjant natychmiast powiadomił o tej sytuacji oficera dyżurnego, a sam postanowił zatrzymać mężczyznę. Ten jednak na jego widok zaczął uciekać po jezdni.

 

Po krótkim pościgu policjant dogonił go i próbował wylegitymować. Mężczyzna jednak nie zareagował. Nadal był wyraźnie pobudzony i stwarzał zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu. Gdy na miejsce dojechał wezwany wcześniej patrol, policjanci zmuszeni byli założyć mu kajdanki.

 

Zasłabł i zaczął sinieć

 

Zanim jeszcze doszli do radiowozu, 34-latek zaczął sinieć. Funkcjonariusze zaczęli udzielać mu pierwszej pomocy. Reanimowali go do czasu przybycia wezwanej karetki pogotowia. Dalej akcję reanimacyjną przejęli już ratownicy medyczni.

 

Pomimo prowadzonych działań nie udało się go uratować. Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu i policjanci wyjaśniają teraz okoliczności tej sprawy. Dopiero sekcja zwłok wykaże co było przyczyną dziwnego zachowania mężczyzny i jego śmierci.

 

34-latek był mieszkańcem Wałbrzycha.

 

polsatnews.pl