W ubiegły piątek weszła w życie ustawa powołująca Komisję Weryfikacyjną do spraw tzw. dzikiej reprywatyzacji w stolicy. Komisja ma badać zgodność z prawem decyzji administracyjnych ws. reprywatyzacji nieruchomości.

 

"Jej wszystkie decyzje sądy będą musiały szybko wpisywać do ksiąg wieczystych. Wszystko po to, by zablokować obrót spornymi nieruchomościami" - podaje "Rzeczpospolita" powołując się na projekt regulaminu.

 

Jak informuje dziennik, w tym samym dokumencie minister zapisał, że "sprawy kierowane przez komisję do sądów powszechnych mają być traktowane jako »pilne«".

 

"Mamy sankcjonować wątpliwe prawnie decyzje komisji"

 

W rozmowie z "Rz" sędziowie "nie kryją niezadowolenia i zaskoczenia". Podkreślają, że "fakt utworzenia komisji i jej uprawnienia od początku budzą zastrzeżenia prawne". - Wychodzi na to, że jako sędziowie mamy sankcjonować wątpliwe prawnie decyzje komisji - powiedział "Rz" sędzia Krystian Markiewicz.

 

- W postępowaniu wieczystoksięgowym do tej pory strony postępowania były sobie równe. Teraz za sprawą specjalnego trybu ma się to zmienić. Nie rozumiem dlaczego - ocenił na łamach "Rz" adwokat Mariusz Paplaczyk.

 

Paplaczyk dodał, że ma nadzieję, iż chodzi tylko o szybkość wpisu do księgi, a nie treść decyzji. - Mam tylko nadzieję, że to, co zostanie wpisane do księgi, nadal zależeć będzie wyłącznie od sędziego - podsumował.

 

Kto w komisji weryfikacyjnej

  

W czwartek premier Beata Szydło poinformowała, że Komisji Weryfikacyjnej będzie przewodniczył wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

 

Beata Mazurek dodała w czwartek, że PiS zgłosi do komisji cztery osoby: Łukasza Kondratko; prawnika, posła, ale jednocześnie samorządowca Marcina Horałę; dr. politologii, posła, samorządowca Jana Mosińskiego oraz Sebastiana Kaletę (prawnik po aplikacji radcowskiej).

 

rp.pl, polsatnews.pl