Rutkowski jest właścicielem biura detektywistycznego, które wyjaśnia okoliczności śmierci 27-letniej Polki. Przekazał, że ma dość precyzyjne informacje na temat przyczyny jej śmierci. - Doznane urazy jednoznacznie wskazują na upadek z dużej wysokości. W Egipcie wysokość II piętra odpowiada w Polsce wysokości mniej więcej piętra trzeciego. Magda spadła na betonowe schody, stąd jej zgon - powiedział.

 

Dodał, że w internecie można znaleźć "sto różnych wersji na temat tego zdarzenia" i proponowałby, "by ludzie nie komentowali pewnych rzeczy na podstawie pokątnie uzyskanych informacji, czy nie tworzyli ich sami".

 

"Sama kupiła dwa bilety"

 

- Jeżeli chodzi o udział osób trzecich, którzy mieliby Magdę sprzedać, to takiej możliwości nie ma. Magda nie dostała tego biletu (do Egiptu) od kogoś, tylko sama, pożyczając pieniądze od ojca, kupiła dwa bilety: dla siebie i dla swojego chłopaka. Ten wyjazd miał być dla niego totalnym zaskoczeniem. On miał przygotowany grafik w zakładzie fryzjerskim, w którym pracował. To nie jest tak, że Markus sprzedał Magdę Arabom. Owszem, pewne sytuacje trzeba sprawdzić, ale nie można przesądzać faktów, które nie mają miejsca - zastrzegł Rutkowski. Dodał, że w organizmie Magdaleny Ż. nie wykryto żadnych śladów alkoholu.

 

Jak poinformował, w Egipcie działa teraz zespół jego pracowników.

 

"Markus nie chciał się spotkać"

 

Dorota Gawryluk spytała, dlaczego zdaniem Rutkowskiego partner Magdaleny Ż. nagrywał prowadzoną z nią rozmowę.

 

 - Myślę, że prokuratura już zadała mu to pytanie i gdyby miała jakiekolwiek wątpliwości, to by został zatrzymany - odpowiedział Rutkowski. Wyraził zdziwienie, że "chłopak Magdy nie chciał spotkać się z nim, mimo że był w Bogatyni i we Wrocławiu.

 

- To budzi wątpliwości, tak jak budzą wątpliwości zachowania mężczyzny o imieniu Maciej, kolegi Markusa, który został wynajęty przez rodzinę Magdy, i który Poleciał do Egiptu po nią. Ci mężczyźni są otwarci na współpracę z organami ścigania, ale ze mną nie rozmawiają. Tak nie zachowuje się chłopak, który chce wyjaśnić śmierć swojej dziewczyny - stwierdził.

 

Gość Doroty Gawryluk podkreślił jednak, że "najbardziej interesujące jest, czy w organizmie Magdy zostały wykryte środki odurzające".

 

- Jeżeli to się potwierdzi, to nasze działania przyjmą zupełnie inny kierunek. Osobiście polecę wówczas do Egiptu i będziemy "szli" w jedną stronę - zapowiedział.

 

Tajemnicza śmierć

 

27-letnia Magdalena Ż. 25 kwietnia poleciała do kurortu Marsa-Alam w ramach wycieczki. Według wstępnych ustaleń, po dwóch dniach partnera kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokoiło jej zachowanie; zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobieta trafiła do szpitala.

 

W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu w niedzielę dowiedział się, że kobieta nie żyje; zmarła w wyniku obrażeń wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala, w którym przebywała uprzednio w Marsa-Alam.

 

Wszystkie wydania programu są dostępne na portalu polsatnews.pl, w zakładce "Nasze Programy".

 

Polsat News