Sprawa podpalenia bezdomnego Polaka w Berlinie. Ruszył proces

Świat
Sprawa podpalenia bezdomnego Polaka w Berlinie. Ruszył proces
Wikimedia.org/IngolfBLN/CC BY 2.0
Stacja metra Schoenleinstraße w Berlinie

Cztery miesiące po próbie podpalenia śpiącego bezdomnego, przed sądem w Berlinie na ławie oskarżonych zasiada siedmiu młodych mężczyzn. Wszyscy są imigrantami. Sześciu pochodzi z Syrii, jeden z Libii. Są w wieku od 16 do 21 lat. Odpowiadają za usiłowanie morderstwa i nieudzielenie pomocy.

Młodzi mężczyźni podpalili chustkę i rzucili ją na śpiącego na ławce mężczyznę w wieczór wigilijny 2016 r., na stacji metra Schoenleinstraße w Berlinie.

 

Chustę miał podpalić i rzucić na bezdomnego Syryjczyk


Kamery zarejestrowały, jak uciekają. Śpiącym był 37-letni bezdomny Polak. Tylko dzięki natychmiastowej interwencji świadków zdarzenia nie odniósł poważniejszych obrażeń. Sprawa zszokowała i oburzyła całe Niemcy. We wtorek sprawcy odpowiadają przed Sądem Krajowym w Berlinie. Na sześciu z nich ciąży zarzut usiłowania morderstwa, na jednym zaniechanie udzielenia pomocy.


Sześciu oskarżonych pochodzi z Syrii, jeden z Libii. Są w wieku od 16 do 21 lat. W latach 2014 – 2016 mieli przybyć do Niemiec jako uchodźcy, większość z nich jako nieletni bez opieki dorosłych. Za głównego oskarżonego uchodzi 21-letni Syryjczyk. To on miał podpalić chustkę i rzucić ją na śpiącego. Bezdomny Polak spał na plecaku przykryty kocem. Czynu tego mężczyźni mieli dokonać spontanicznie i wspólnie. Prokuratura argumentuje, że liczyli się z tym, że podpalą bezbronnego człowieka i zginie on w męczarniach.


"W perfidny i okrutny sposób usiłowali zabić człowieka"


Kiedy plecak i plastikowy worek zaczęły się palić, sprawcy uciekli. Według aktu oskarżenia zostawili człowieka na pastwę losu a tym samym "w perfidny i okrutny sposób usiłowali zabić człowieka".


Incydent zarejestrowała dworcowa kamera. Ze względu na wagę czynu, stosunkowo szybko, bo kilka godzin później na wniosek policji sąd wydał zezwolenie na opublikowanie zdjęć mężczyzn i ich ściganie. Podejrzani zgłosili się po tym na policję. Sprawa ponownie wzbudziła w Niemczech dyskusję na temat zwiększenia monitoringu w miejscach publicznych.


Podejrzani przebywają w areszcie śledczym. W przypadku młodocianych, w razie uznania ich za winnych sąd może zastosować złagodzenie kary. 21-letni Syryjczyk jest w rozumieniu Kodeksu karnego osobą dorosłą. Za próbę usiłowania morderstwa grozi kara minimum trzech lat pozbawienia wolności, w pewnych okolicznościach sąd może też jednak wymierzyć karę dożywotniego więzienia.


Miejsce pobytu Polaka nieznane


Jak poinformowały wcześniej policja i prokuratura, podejrzani przyznali się do tego, że w nocy z 24 na 25 grudnia 2016 przebywali na stacji metra Schoenleinstraße (dzielnica Kreuzberg). Wobec zapisu kamery byłoby to zresztą trudne do zaprzeczenia. Mieli "po części" przyznać się do czynu. 21-letni Syryjczyk zeznał w chwili zatrzymania, że był pijany i nie wie, co się stało.


Miejsce pobytu poszkodowanego Polaka jest nieznane i nie jest wiadome, czy będzie uczestniczył w procesie. 37-letni mężczyzna jest jednym z kilku tysięcy Polaków, którzy zwłaszcza zimą szukają schronienia w Berlinie. Według nieoficjalnych danych w stolicy Niemiec żyje kilkanaście tysięcy bezdomnych. Jak podał zimą stołeczny dziennik "Der Tagesspiegel", co najmniej co drugi z nich jest obywatelem Polski.


Atak na bezdomnego nie był jedynym takich przypadkiem. Najnowszy miał miejsce w Hamburgu. W kwietniu został podpalony śpiwór człowieka śpiącego na ulicy. Także w Hamburgu w lutym br. podpalono legowisko dwóch bezdomnych na parkingu. Bezdomnymi byli Polacy w wieku 32 i 43 lat.


Deutsche Welle

grz/kan

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze