Biznesmen Zbigniew S. zatrzymany. Trafił do aresztu

Polska
Biznesmen Zbigniew S. zatrzymany. Trafił do aresztu
Polsat News

W niedzielę nad ranem funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji zatrzymali biznesmena Zbigniewa S., który był poszukiwany listem gończym. Zatrzymanie miało związek z uprawomocnieniem się wyroku w sprawie o przywłaszczenie samochodu. Zbigniew S. trafił do aresztu na warszawskiej Białołęce.

Komisarz Iwona Jurkiewicz z Komendy Stołecznej Policji potwierdziła w rozmowie z polsatnews.pl, że w niedzielę rano doszło do zatrzymania znanego biznesmena, który miał trafić do aresztu na warszawskiej Białołęce. Nie podała jednak szczegółów zdarzenia.

 

Zbigniew S. w niedzielę nad ranem na swoim profilu na Facebooku napisał: "zamykają mnie".

 

 

Biznesmen boi się o życie

 

Z kolei w piątek opublikował na portalu społecznościowym 30-minutowy film.

 

- Żegnam się z wami. Mam wielkie obawy, czy nie zostanę zamordowany w więzieniu, mam wielkie obawy o bezpieczeństwo swojej rodziny, ale tak dalej się żyć nie da - mówił S. na filmie.

 

Biznesmen przedstawia także wszystkie osoby, którym w ostatnich latach udzielił pomocy m.in. finansowej. Na koniec informuje, że "idzie do więzienia za lexusa, 50 tys. zł".

 

Zemsta za aferę podsłuchową

 

W 2015 roku biznesmen został prawomocnie skazany przez Sąd Rejonowy Warszawa-Praga Północ na rok bezwzględnego więzienia za oszustwo przy sprzedaży samochodu marki lexus w 2009 roku.

 

Wnoszone przez niego odwołania zostały rozpatrzone przez sąd na jego niekorzyść. W lutym 2017 roku S. miał stawić się w zakładzie karnym do odbycia wyroku, ale nie zrobił tego. Został więc wystawiony za nim list gończy. Media poinformowały wtedy, że biznesmen miał wyjechać do Monte Carlo.

 

"Zemsta za akta afery podsłuchowej"

 

Skazany utrzymuje, że to pracownik jego firmy przywłaszczył samochód, a on sam jest niewinny. Uważa, że to "zemsta" za ujawnienie akt tzw. afery podsłuchowej. S. podkreślał, że w grudniu 2011 roku sąd rejonowy uznał, iż nie popełnił on w tej sprawie ani kradzieży, ani wyłudzenia.

 

- W sprawie (sprzedaży Lexusa - red.)  przez 5 lat zapadały wyroki uniewinniające, ale zmieniło się to w czerwcu 2015 roku, gdy ujawniłem akta afery podsłuchowej - powiedział S. na filmie opublikowanym na Facebooku.

 

Zbigniew S. opublikował fotografie kart z akt sprawy na portalu internetowym.

 

polsatnews.pl

paw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze