Radziwiłł: rozważamy rekompensowanie szkód z powodu powikłań poszczepiennych

Polska
Radziwiłł: rozważamy rekompensowanie szkód z powodu powikłań poszczepiennych
PAP/Adam Warżawa

Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem systemu rekompensowania ewentualnych szkód, powstałych w wyniku powikłań poszczepiennych - poinformował szef resortu Konstanty Radziwiłł. Zapewnił, że szczepionki to preparaty bezpieczne, a ciężkie powikłania zdarzają się rzadko.

odczas konferencji prasowej, w poniedziałek w Gdańsku, minister zdrowia pytany był o ewentualne odszkodowania dla dzieci, u których wystąpiły niepożądane zdarzenia po szczepieniu. Radziwiłł podkreślił, że ministerstwo "widzi problem działań niepożądanych, które towarzyszą wszystkim metodom leczenia i diagnozowania, wszystkim lekom, także szczepionkom".

 

- Zastanawiamy się w tej chwili nad jakimś systemem rekompensowania ewentualnych takich szkód - powiedział. Zaznaczył przy tym, że "to nie jest tak, że będziemy skłonni finansować sytuacje, które są deklaratywnie zgłoszone przez osoby, którym zdaje się, że tak się stało w przypadku ich dzieci".

 

- Tutaj musi być bardzo solidny, obiektywny sposób oceny, czy rzeczywiście doszło do zdarzenia niepożądanego - podkreślił minister.

 

"Nie więcej niż 20-30 przypadków rocznie"


Radziwiłł wyjaśnił, że rocznie, w Polsce może być "prawdopodobnie nie więcej niż 20-30 przypadków ciężkich, niepożądanych". - To nie są procenty, to nie są nawet promile (ogólnej liczby szczepionych dzieci – red.) - dodał.

 

Zaznaczył, że "te środowiska, które mówią o poszkodowanych (z powodu powikłań poszczepiennych – red.) zdecydowanie przesadzają w liczbach osób poszkodowanych".

 

Przyznał, że "jest bardzo niewielka grupa rodziców, ale dosyć dobrze słyszalna, która neguje bezpieczeństwo i skuteczność szczepień".

 

"Paradoks"


Podczas konferencji prasowej minister zdrowia podkreślił, że "trudno znaleźć drugą grupę preparatów stosowanych w medycynie, tak dobrze przebadaną, tak bezpieczną jak szczepionki".

 

- To jest pewien paradoks, że dostrzega się ryzyka, które są równie niemal prawdopodobne jak wygranie w totolotka (…) a jest przyzwolenie na stosowanie leków, które wywołują działania niepożądane, w tym też ciężkie znacznie, znacznie częściej - tłumaczył.

 

- Jest paradoksem, że w czasach, w których istnieje bardzo duża szansa na to, żeby wyeliminować ze świata cały szereg kolejnych bardzo niebezpiecznych chorób zakaźnych dyskutuje się o tym, czy to w ogóle warto robić - dodał.

 

"Rodzice muszą liczyć się z konsekwencjami"


Minister zaapelował w Gdańsku do mediów o "wsparcie zdrowego rozsądku", o promocję szczepionek jako skutecznych i bezpiecznych, o propagowanie tego, że nie szczepiąc swojego dziecka, zagrażamy mu potencjalnie ciężką chorobą.

 

- Rodzice decydując się na nieszczepienie swoich dzieci muszą się liczyć z konsekwencją w postaci powiększania się grupy osób niezaszczepionych w społeczeństwie, co może być w jakimś momencie mechanizmem zapłonowym dla epidemii, która być może nie wystąpi dzisiaj, jutro ale za jakiś czas wystąpi z konsekwencjami dramatycznymi dla osób niezaszczepionych z powodu choroby - tłumaczył.

 

- Rodzice nie szczepiący swoich dzieci muszą mieć świadomość, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za swoje dzieci ale też za te dzieci niezaszczepione ze względów medycznych - podkreślił.

 

Wysoki wskaźnik szczepień


Podczas konferencji, zorganizowanej w Warszawie pod koniec kwietnia, z okazji odbywającego się Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017 poinformowano, że w zakresie szczepień obowiązkowych, refundowanych z budżetu państwa, w Polsce nadal utrzymuje się wysoki wskaźnik szczepień, przekraczający 95 proc. Tak jest w przypadku odry, która znowu pojawiła się w kilkunastu krajach Europy, szczególnie w Rumunii, gdzie zanotowano ostatnio najwięcej zachorowań.

 

Tylko nieznaczna część rodziców (kilka promili) rezygnuje ze szczepienia swych dzieci.

 

- Często są to osoby, które się wahają z powodu szumu informacyjnego na temat szczepień - powiedziała zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Izabela Kucharska. Przykładem takiej dezinformacji jest to, że szczepionki trójskładnikowe przeciwko odrze, różyczce i śwince (MMR) zwiększają ryzyko autyzmu u dzieci, co było wielokrotnie dementowane.

 

Ryzyko mniejsze niż ryzyko porażenia piorunem


Dr Mark Muscat z Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla Europy w Kopenhadze zapewniał, że poważne powikłanie z powodu zastosowania szczepionki zdarza się raz na 1 mln szczepień i jest wielokrotnie mniejsze niż np. ryzyko porażenia piorunem.

 

Minister zdrowia uczestniczył w poniedziałek w Gdańsku w uroczystości zawieszenia wiechy na budowanym Centrum Medycyny Nieinwazyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, które ma przyjąć pierwszych pacjentów za ok. półtora roku.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze