Stefan Nikiciuk reprezentuje Forum Mniejszości Podlasia, kandydował w wyborach samorządowych z list Platformy Obywatelskiej. W przeszłości był już radnym miejskim przez dwie kadencje, teraz został nim ponownie za Zbigniewa Nikitorowicza, który objął stanowisko zastępcy prezydenta Białegostoku.

 

W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja, z powołaniem się na IPN, iż w archiwach Instytutu są dokumenty z zapisami o zarejestrowaniu Nikiciuka w latach 80. ub. wieku przez służby bezpieczeństwa: najpierw jako kandydata na tajnego współpracownika, potem jako TW, z nadanym pseudonimem.

 

Jednocześnie Instytut zaznaczył, że nie zachowały się dokumenty dotyczące ewentualnej współpracy i brak jest podstaw do wszczynania postępowania lustracyjnego.  

 

"Taką informację przekazałem w oświadczeniu lustracyjnym"


Stefan Nikiciuk już w tych prasowych publikacjach współpracy zaprzeczył, powtórzył to też na zwołanej w poniedziałek konferencji prasowej. - Oświadczam, iż nie byłem tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa. Taką informację przekazałem w oświadczeniu lustracyjnym 10 lat temu - mówił.

 

- Oświadczam również, że nie podpisywałem żadnych dokumentów współpracy ze służbami bezpieczeństwa. Nie przekazywałem ani ustnie, ani w formie pisemnej żadnych informacji, które godziłyby w dobre imię koleżanek i kolegów, którzy pracowali ze mną w różnych instytucjach - powiedział dziennikarzom.

 

Dodał, że nie zna powodów zarejestrowania go. Zapowiedział, że jeśli pojawiać się będą informacje naruszające jego dobre imię, będzie korzystał z sądowej drogi ochrony dóbr osobistych.

 

"Część ataku o charakterze politycznym"


Krótki zapis o Stefanie Nikiciuku można znaleźć w internetowym inwentarzu archiwalnym IPN. Publikowane są tam i są powszechnie dostępne, informacje zapewniające "opis zasobu na poziomie jednostek archiwalnych".

 

Solidarność z radnym wyrazili, obecni na konferencji, lider podlaskiej PO Robert Tyszkiewicz i zastępca prezydenta Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz.

 

- Ja za długo zajmuję się polityką, żeby wierzyć, że publikacja inspirowana przez IPN ma miejsce w przypadkowej chwili. Ona oczywiście wiąże się z objęciem przez Stefana Nikiciuka mandatu w białostockiej radzie miejskiej i jest częścią ataku o charakterze politycznym - mówił Tyszkiewicz.

 

"IPN doskonale wie, co w tej sprawie powinien zrobić"


Dziennikarz regionalnej gazety, który jako pierwszy w ubiegłym tygodniu napisał o sprawie tłumaczył, iż sam zainteresował się tematem po internetowych komentarzach pod jego tekstem o tym, iż Stefan Nikiciuk ponownie został radnym. Wtedy zwrócił się po informacje do Instytutu Pamięci Narodowej.

 

Tyszkiewicz mówił, że jeśli IPN ma wątpliwości co do oświadczeń lustracyjnych osób publicznych, to "doskonale wie, co w tej sprawie powinien zrobić i jaka jest droga podważania prawdziwości takich oświadczeń". Nikitorowicz mówił, że jeśli Instytut ma wątpliwości, powinien skierować sprawę oświadczenia lustracyjnego do sądu.

 

Prawnicy wystąpią o publikację przeprosin


Radny Stefan Nikiciuk pytany o to, czy rozważa autolustrację powiedział, że weźmie to pod uwagę, jeżeli będą miały miejsce sytuacje uderzające w jego dobre imię.

 

Kancelaria prawna reprezentująca radnego uważa, że IPN nie ma żadnego dowodu, który wskazywałby na to, że ich klient był albo kandydatem na TW, albo tajnym współpracownikiem.


Jej przedstawiciele zapowiedzieli wystąpienie do tych mediów, których publikacje uznają za naruszające dobra osobiste radnego, z wezwaniami o zaniechanie takich działań, usunięcie materiałów i publikacje przeprosin.

 

PAP