- Szkoda, że druga tura była między Macronem a Marine Le Pen, bo mi bardziej odpowiadali ci, którzy odpadli w pierwszej turze - przyznał poseł Kukiz'15. Przypomniał jednocześnie wywiad Macrona dla dziennika "Voix du Nord", w którym mówił on m.in., że jeśli zostanie prezydentem, opowie się za sankcjami UE wobec Polski.

 

- To jest prezydent, który nie ucieka od populizmu - ocenił Apel. Według niego ten "czysty kampanijny populizm" będzie stosowany przez Macrona co najmniej do czerwca, kiedy to odbędą się wybory parlamentarne we Francji. - On będzie się starać wzmocnić swoje ugrupowanie, nowe ugrupowanie, tak by móc zdobyć większość w parlamencie - zaznaczył.

 

"Parlament będzie podobny do tego, który jest teraz"

 

Według posła Kukiz'15 wynik wyborów we Francji świadczy o tym, że tamtejsze ruchy populistyczne są "dużo mocniejsze" i "dużo sprawniejsze" niż ugrupowania partyjne, których kandydaci odpadli w pierwszej turze.

 

Apel ocenił, że z uwagi na cechy systemu wyborczego we Francji, np. jednomandatowe okręgi wyborcze, "parlament będzie podobny do tego, który jest teraz". - Te dwie partie stabilne, które tam były od wielu lat będą miały największą liczbę przedstawicieli i pytanie z kim (Macron) będzie chciał budować współpracę, z kim będzie chciał budować przyszłość Francji - powiedział.

 

Niezależny kandydat Emmanuel Macron zdobył w niedzielę 66,06 proc. głosów w II turze wyborów prezydenckich we Francji - wynika z danych opublikowanych w poniedziałek nad ranem przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Francji. Jego rywalka Marine Le Pen zdobyła 33,94 proc. oddanych głosów. Frekwencja wyniosła 74,62 proc.

 

PAP, polsatnews.pl