Antyfaszyści i narodowcy pikietowali obok siebie. Skończyło się szarpaniną

Polska

Pikieta przeciwko dyskryminacji i faszyzmowi w Tczewie zakończyła się przepychankami między środowiskiem antyfaszystów oraz członkami Młodzieży Wszechpolskiej. Obie grupy manifestowały nieopodal siebie na placu przed tczewskim dworcem PKP. - Grupa skrajnej prawicy prawdopodobnie wkroczyła na teren manifestacji środowisk antyfaszystowskich - poinformował asp. sztab. Dawid Krajewski.

Obie grupy zebrały się przed dworcem w niedzielę około godz. 13. Pierwsza - "Tczew bez nienawiści" - to zgromadzenie środowisk antyfaszystowskich, feministycznych i ruchu LGBT, które protestowały przeciwko faszyzmowi i dyskryminacji. W drugiej znaleźli się członkowie Młodzieży Wszechpolskiej głoszący hasła antyaborcyjne.

 

Obie grupy od początku skandowały swoje hasła. Antyfaszyści - "Tczew wolny od nienawiści", a narodowcy - "Tczew miastem nacjonalizmu". Padały wyzwiska, ale grupy nie atakowały siebie fizycznie. Jak widać na udostępnionym w internecie nagraniu, później doszło do szarpaniny między protestującymi. Nie wiadomo jednak, kto rozpoczął przepychankę.

 

- Przed godz. 14 podczas dwóch zgromadzeń doszło do szarpaniny - poinformował polsatnews.pl asp. sztab. Dawid Krajewski z policji w Tczewie. - Policjanci zareagowali rozdzielając osoby i uniemożliwili dalszą eskalację konfliktu - oświadczył. Jak dodał, nikt nie został zatrzymany.

 

"Agresywni chłopcy-narodowcy"

 

Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa, która brała udział w manifestacji grupy "Tczew bez nienawiści", napisała w wydanym oświadczeniu, że na dworcu "czekała na nas grupka agresywnych chłopców-narodowców, która próbowała utrudnić nam przeprowadzenie manifestacji".

 

"Choć solidarnie pokazaliśmy im, że nie damy się zastraszyć i będziemy dalej bronić praw każdego człowieka do życia w szczęściu, zdrowiu i bezpieczeństwie, bardzo zawiodła nas tczewska policja, która nie interweniowała zakłócania legalnego zgromadzenia i nie zapewniła nam bezpieczeństwa, co zakończyło się pobiciem kilkorga z naszych manifestantów. Wstyd!" - dodała FeBRa.

 

 

"Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie oni"

 

Oświadczenie wydała również sama grupa "Tczew bez nienawiści". Twierdzą, że już przed wydarzeniem "środowiska nacjonalistyczne groziły nam pobiciem". "Aktywnie również zakłócały nasz protest, poprzez puszczanie głośnej muzyki, okrzyki, wulgaryzmy i groźby rzucane pod naszym adresem" - informuje zgromadzenie.

 

"W kulminacyjnym momencie jeden z nich usiłował wyrwać flagę jednemu z naszych demonstrantów. Gdy ten próbował ją wyszarpnąć, został uderzony pięścią w twarz przez nacjonalistę. To doprowadziło do starcia nacjonalistów, oraz części antyfaszystów, tych nastawionych bojowo. Nie popieramy działań bojowych, aczkolwiek jesteśmy świadomi, że przed pobiciem w tamtym momencie uchroniła nas tylko sprawna akcja bojowych antyfaszystów. Strach pomyśleć co by było, gdyby nie oni" - dodano.

 

Grupa również informuje, że policja "pomimo licznych uwag nie zapewniła bezpieczeństwa osobom protestującym". "Nie było jej w momencie rozpoczęcia demonstracji, przyjechała dopiero na wezwanie, po paru minutach od rozpoczęcia, w ilości dwóch funkcjonariuszy, którzy siedzieli w samochodzie nieopodal placu. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że przy tak agresywnej postawie środowiska nacjonalistycznego, bezpieczeństwo protestujących może zostać narażone. Policja zareagowała dopiero gdy doszło do bójki. Jesteśmy zniesmaczeni taką postawą tczewskich stróżów prawa" - poinformowano.

 

 

W rozmowie z polsatnews.pl asp. sztab. Krajewski dementuje te informacje, podając, że policja podjęła interwencję na miejscu, jednak mieli to być nieumundurowani funkcjonariusze, "których nie widać na nagraniach".

 

"Tego spotkania miło wspominać nie będą"

 

Młodzież Wszechpolska natomiast poinformowała, że w Tczewie "wynurzyli się różnego rodzaju lewacy pod dowództwem nieustraszonej Antify, by zaprotestować przeciwko nacjonalizmowi".

 

"Nacjonaliści nie mogli sobie pozwolić by przegapić tak niezwykły i rzadki widok tylu lewaków w jednym miejscu i również tam przybyli. Mimo liczebnej przewagi zwolennicy społecznych degeneracji tego spotkania i utraty barw miło wspominać nie będą" - dodała.

 

 

Kwestia czasu i miejsca

 

Z informacji zamieszczonej na stronie Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, że zgoda wydana na manifestacje dotyczyła dwóch różnych miejsc. Pierwsza manifestacja została zaplanowana na placu między dworcem kolejowym w Tczewie, a centrum handlowym. Druga - pikieta narodowców - na chodniku biegnącym od ul. Dworcowej 68 do Pomorskiej 18.

 

- Ktoś przekroczył miejsce, które zaplanowano na manifestację. Jedno z ugrupowań, najprawdopodobniej grupa prawicowa wkroczyła na teren pikiety antyfaszystów, którzy zaplanowali ją przed dworcem PKP - poinformował Krajewski.

 

tcz.pl, polsatnews.pl

mr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze