Polityk komentował sobotni "Marsz Wolności". Mówił też, dlaczego środowiska opozycyjne zdecydowały się na zorganizowanie manifestacji.

 

- Widzę w logice myślenia tego ugrupowania i tego obozu władzy, że jednak ich zakusy, by ograniczyć naszą wolność są bardzo jaskrawo widoczne. Np. w kwestii praw kobiet. Zapowiedzi wycofania się z konwencji antyprzemocowej, ich podejście do tzw pigułki "dzień po", i tak dalej, i tak dalej... – mówił Kamiński.

 

- To są wszystko działania, które począwszy od sfery życia seksualnego obywateli, po kwestię ich wyborów politycznych, a także świata mediów, dotykają naszej wolności. To jest problem tej władzy, że ona nie lubi wolności. Nie lubi wolności i nie lubi prawdy - powiedział.

 

Podkreślił, że Unia Europejskich Demokratów namawia opozycję do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. skrócenia kadencji Sejmu. - To jest legalna droga. To nie jest żaden pucz, żadna próba dewastacji polskiej demokracji. Jedność jest szansą opozycji – ocenił.

 

Nowy rzecznik prezydenta 

 

Polityk odniósł się też do nominacji Krzysztofa Łapińskiego na rzecznika prezydenta. Przypomniał, że poseł PiS bywał krytyczny wobec swojej partii.

 

- Być może Andrzej Duda zaczyna grać na scenariusz, co będzie po wyborach parlamentarnych - komentował Kamiński.

 

Podkreślał, że jeżeli Andrzej Duda wierzy w wygraną PiS w następnych wyborach parlamentarnych to wie, że musi być wierny Jarosławowi Kaczyńskiemu. -  Dlatego, że jeśli Kaczyński wygra wybory parlamentarne na rok przed prezydenckimi, to będzie tak silny, że będzie mógł powiedzieć: "Nie, nie, ktoś inny będzie kandydatem na prezydenta" - mówił Kamiński.

 

- Ale jeśli Kaczyński te wybory parlamentarne przegra, to wtedy Andrzej Duda zaczyna być czołowym politykiem tego obozu - dodał

 

Polsat News