Każdy górnik musi dmuchać w alkomat. W największej kopalni KGHM

Biznes
Każdy górnik musi dmuchać w alkomat. W największej kopalni KGHM
KGHM

Zaostrzenie rygorów w kopalni "Polkowice-Sieroszowice" zarządził prezes holdingu po wypadku z ubiegłego tygodnia, gdy pijany operator ładowarki przejechał pod ziemią górnika. Są już przypadki utraty pracy po pozytywnych wynikach badania alkomatem.

W alkomat muszą dmuchać wszyscy pracownicy przed zjazdem w głąb szybu i ponownie po wyjeździe na powierzchnię. W ciągu kilku dni przeprowadzono 7 tys. takich badań.


U sześciu górników kopalni "Polkowice-Sieroszowice" i ośmiu pracowników firm podwykonawczych tester pokazał niedozwolone stężenia. Dwóch innych mężczyzn odmówiło udziału w badaniach. Wszyscy zostaną dyscyplinarnie zwolnieni.

 

Rannemu amputowano część nogi


Stan 25-letniego pracownika, którego przejechał pijany operator ładowarki jest już stabilny, ale młodemu mężczyźnie lekarze musieli amputować część nogi. O problemie z używkami pod ziemią w Zagłębiu Miedziowym mówi się od kilku lat. Jednak dopiero teraz prezes koncernu zadecydował, że górnicy będą poddawani dokładnym kontrolom.


Pod koniec kwietnia prokuratura w Legnicy ujawniła wyniki sekcji zwłok ofiar listopadowej tragedii w kopalni "Rudna" koło Polkowic. Na skutek bardzo silnych, niekontrolowanych wstrząsów górotworu zginęło wówczas ośmiu górników. W próbkach pobranych z trzech ciał biegli wykryli alkohol, w jednym był również narkotyk.

 

Sprzeciw wobec podania tych informacji wyraził Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM). Przewodniczący ZZPPM Ryszard Zbrzyzny nazwał upublicznienie tej informacji "skandalicznym". W jego opinii informowanie o niewielkim stężeniu alkoholu we krwi zmarłych górników, nie przyczynia się do wyjaśnia okoliczności katastrofy w Rudnej.

 

Zbrzyzny dodał, że jest to "tym bardziej oburzające, że jest to jedyna informacja ujawniona mediom z tego śledztwa".

 

Brak programów przeciwdziałających narkomanii


Po ujawnieniu wyników sekcji zwłok przez legnicką prokuraturę, sprawą zainteresował się prezes Wyższego Urzędu Górniczego. Adam Mirek przyznał, że nie słyszał, aby w polskich kopalniach prowadzone były programy przeciwdziałające narkomanii.


Radio Wrocław, polsatnews.pl

grz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze