W środę około godz. 12.45 czasu lokalnego (godz. 11.45 w Polsce) w zatrudniającej ponad 500 osób kopalni w Azadszar w prowincji Golestan przy granicy z Turkmenistanem doszło do wybuchu, który uwięził pod ziemią - według różnych doniesień - od 50 do 80 górników.

 

W prowincji Golestan przez trzy dni będzie obowiązywała żałoba - poinformowała irańska telewizja państwowa. Prezydent Hasan Rowhani wydał dekret, nakazujący rządowi wykorzystanie wszelkich dostępnych zasobów w akcji ratowania uwięzionych pod ziemią ludzi - podała państwowa agencja prasowa IRNA.

 

Do eksplozji doszło podczas wymiany zespołów


Po wybuchu media informowały, że pod ziemią utknęło ok. 80 górników, a zginęły dwie osoby. Wypowiadający się wcześniej anonimowo przedstawiciel władz ocenił, że wielu górników pod ziemią może już nie żyć, bo do eksplozji doszło podczas wymiany zespołów, a wielu robotników znajdowało się niedaleko miejsca wybuchu.


Kopalnia, w której doszło do wybuchu, zatrudnia ok. 500 osób.

 

Przyczyna katastrofy będzie dopiero wyjaśniana, ale według kilku przedstawicieli władz eksplozja nastąpiła na skutek wysokiego stężenia gazu. Do szpitali przetransportowano co najmniej 25 osób, które ruszyły na pomoc zasypanym i nawdychały się gazu.

 

Niezbyt rygorystyczne przestrzeganie zasad BHP


To nie pierwsza taka katastrofa w irańskim przemyśle wydobywczym. W 2013 roku 11 górników zginęło w dwóch wypadkach w kopalniach, w 2009 roku - 20. Winą za tego typu incydenty obarcza się często niezbyt rygorystyczne przestrzeganie zasad BHP oraz złe przygotowanie służb ratunkowych na terenach, gdzie prowadzi się wydobycie.


Iran rocznie zużywa ok. 2,5 mln ton węgla, na którym w dużej mierze opiera się irański przemysł stalowy. W ubiegłym roku w irańskich kopalniach wydobyto ok. 1,7 mln ton węgla, a reszta potrzebnego surowca jest importowana.

 

PAP