Agresywny mężczyzna zdewastował w sobotę wieczorem Opla Astrę zaparkowanego na ul. Barona w Elblągu. Policjanci, których zawiadomił świadek zdarzenia, zastali na miejscu leżące na ulicy oderwane od auta plastikowe elementy i wszędzie było pobite szkło. Wandal wyrwał wycieraczki, wlew paliwa, wybił przednią szybę, wszedł do środka i jak gdyby nic, zasiadł za kierownicą. Na widok mundurowych zamknął się od środka i groził, że podpali samochód.


Został obezwładniony przez policjantów i najpierw trafił na badania do szpitala, a później do policyjnej celi. Był trzeźwy.

 

"Trzeba w mieście robić porządek"


W niedzielę został przesłuchany. Jego wyjaśnienia były równie zaskakujące, jak jego zachowanie podczas interwencji. Mężczyzna opowiadał, że samochód stanął mu na drodze. Nie znał właściciela auta. Podkreślał, że nie żałuję tego co zrobił i jak powiedział: "Trzeba w mieście robić porządek".


W związku z przeprowadzonymi "porządkami" mężczyzna usłyszał zarzuty za niszczenie mienia, za co grozi kara do 5 lat więzienia. Wcześniej nie był karany.

 

polsatnews.pl