Papież apeluje do przywódców religijnych o sprzeciw wobec przemocy

Świat
Papież apeluje do przywódców religijnych o sprzeciw wobec przemocy
PAP/EPA/KHALED ELFIQI

Papież Franciszek powiedział w piątek na uniwersytecie muzułmańskim Al-Azhar w stolicy Egiptu, Kairze, że obowiązkiem przywódców religijnych jest sprzeciw wobec wszelkich form przemocy i nienawiści. Przemoc w imię Boga "zbezcześciłaby Jego imię" - mówił.

W swym pierwszym przemówieniu wygłoszonym po przybyciu do Egiptu papież podkreślił na międzynarodowej konferencji na temat pokoju w prestiżowym ośrodku islamskiej nauki i kultury, że przemoc jest "zaprzeczeniem wszelkiej autentycznej religijności".

 

"Jako przywódcy religijni jesteśmy zatem wezwani do demaskowania przemocy, która udaje rzekomą sakralność, opierając się raczej na absolutyzacji egoizmów niż na prawdziwej otwartości na Absolut" - wskazał Franciszek.

 

"Żadna przemoc nie może być popełniana w imię Boga"

 

"Jesteśmy zobowiązani - dodał - do zgłaszania przypadków pogwałcenia ludzkiej godności i praw człowieka, do obnażania prób usprawiedliwiania wszelkich form nienawiści w imię religii i do potępiania ich jako bałwochwalczych zafałszowań Boga".

 

"Pokój jest święty i żadna przemoc nie może być popełniana w imię Boga, ponieważ zbezcześciłaby Jego imię" - oznajmił papież.

 

Następnie powiedział: "Powtarzamy głośno i wyraźnie »nie« wobec wszelkich form przemocy, zemsty i nienawiści popełnianych w imię religii lub w imię Boga. Wspólnie stwierdzamy, że nie da się pogodzić wiary i przemocy, nie da się pogodzić wiary z nienawiścią".

 

"Wspólnie obwieszczamy świętość każdego ludzkiego życia wbrew wszelkim formom przemocy fizycznej, społecznej, edukacyjnej lub psychologicznej. Wiara, która nie rodzi się ze szczerego serca i z autentycznego umiłowania Boga miłosiernego, jest formą przynależności tradycyjnej lub społecznej, która nie wyzwala człowieka, lecz go miażdży" - ostrzegł Franciszek.

 

Zastrzegł zarazem, że religia nie jest tylko wezwaniem do zdemaskowania zła, gdyż "zawiera w sobie dzisiaj, jak chyba nigdy wcześniej, powołanie do krzewienia pokoju".

 

"Potrzebni są budowniczowie pokoju, a nie podżegacze walk"

 

Zdaniem Franciszka "na niewiele lub na nic zda się podnoszenie głosu czy wyścig zbrojeń, aby się uchronić przed agresją".

 

Dzisiaj - stwierdził - "potrzebni są budowniczowie pokoju, a nie podżegacze walk; strażacy, a nie podpalacze konfliktów; kaznodzieje pojednania, a nie orędownicy zniszczenia".

 

Papież mówił, że z niepokojem można zaobserwować to, że na świecie rodzą się "demagogiczne populizmy, które "z pewnością nie pomagają w umocnieniu pokoju i stabilności".

 

"Żadne podżeganie do przemocy nie zapewni pokoju, a wszelkie działania jednostronne, które nie uruchamiają procesów konstruktywnych i wspólnych, są darem dla popleczników radykalizmu i przemocy" - przestrzegł.

 

Wyraził przekonanie, że kluczową rolę w zapobieganiu konfliktom i budowaniu pokoju odgrywają starania o wyeliminowanie biedy i wyzysku, bo to tam "najłatwiej zakorzeniają się ekstremizmy".

 

"Nie będzie pokoju na świecie bez edukacji młodego pokolenia"

 

Franciszek apelował o blokowanie przepływu pieniędzy i broni do tych, którzy podsycają przemoc.

 

"Jedynie czyniąc przejrzystymi mroczne manewry, które podsycają raka wojny, można zapobiec ich rzeczywistym przyczynom" - powiedział.

 

Według papieża jest to zadanie rządzących narodami, instytucjami i mediami, a także przywódców religijnych.

 

Franciszek podkreślił także, że nie będzie pokoju na świecie bez odpowiedniej edukacji młodego pokolenia. Jak ocenił, "ze zła wypływa jedynie zło, a z przemocy tylko przemoc".

 

Kładąc nacisk na potrzebę dialogu międzyreligijnego, oświadczył: "Jesteśmy wezwani, by iść razem w przekonaniu, że przyszłość wszystkich zależy także od spotkania między religiami i kulturami".

 

Franciszek stwierdził, że dialogowi mogą pomóc trzy zasady: "obowiązek tożsamości, odwaga inności oraz szczerość intencji".

 

Jak wyjaśnił, "nie można nawiązywać prawdziwego dialogu na dwuznacznościach lub poświęceniu dobra, aby zadowolić drugiego".

 

"Ten, kto różni się od mnie kulturowo i religijnie, nie może być postrzegany i traktowany jako wróg, ale musi być akceptowany jako towarzysz drogi, w autentycznym przekonaniu, że dobro każdego polega na dobru wszystkich" - dodał papież.

 

"Islam nie jest religią terroryzmu"

 

Wyraził przekonanie, że dialog jako "autentyczny wyraz człowieczeństwa nie jest jakąś strategią, aby osiągnąć ukryte cele, ale drogą prawdy, która zasługuje, by podejmować go cierpliwie, żeby przekształcić współzawodnictwo we współpracę".

 

Konferencję otworzył rektor uniwersytetu Al-Azhar, wielki imam Ahmad al-Tajjib. Podkreślał w swym wystąpieniu, że "islam nie jest religią terroryzmu". Jak wyjaśnił, są ludzie, którzy źle zinterpretowali przesłanie tej religii.

 

Następnie wielki imam stwierdził, że z tego samego powodu nie można uznać chrześcijaństwa za religię terroryzmu tylko dlatego, że "podnosząc krzyż" zabijano ludzi. Słowa te były odniesieniem do krucjat.

 

Al-Tajjib mówił dalej, że także judaizmu nie można uznać za religię terroryzmu z powodu okupacji terytoriów palestyńskich.

 

Również cywilizacji europejskiej nie należy uznawać za "cywilizację terroryzmu" z powodu dwóch wojen światowych - dodał.

 

Muzułmański lider argumentował, że gdyby uznano islam za religię terrorystyczną, to nie można by też oszczędzić żadnej innej religii i cywilizacji.

 

Na prośbę Ahmada al-Tajjiba konferencję zaczęto od minuty ciszy ku czci ofiar terroryzmu wszystkich narodowości.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze