Statek w gdyńskiej stoczni przechylił się i nabrał wody. Sprawę zbada komisja

Polska
Statek w gdyńskiej stoczni przechylił się i nabrał wody. Sprawę zbada komisja
www.port.gdynia.pl/Tadeusz Urbaniak

Remontowana w suchym doku gdyńskiej stoczni Nauta jednostka, która w czwartek po południu przechyliła się i częściowo znalazła się w wodzie, jest stabilna - informuje straż pożarna. W wypadku, którego przyczyny będą dopiero ustalane, nikt nie ucierpiał. Nikt nie został poszkodowany.

Statek, który przechylił się w suchym doku gdyńskiej stoczni, to tankowiec pływający pod banderą norweską, o długości 80 metrów i szerokości 11 metrów oraz zanurzeniu 5,1 metra.

 

Początkowo rzecznik prasowy pomorskiej straży pożarnej Łukasz Płusa informował, że do przechyłu i częściowego zanurzenia statku doszło w wyniku przewrócenia się na jednostkę dźwigu. W czwartek po południu Płusa zdementował tę informację i wyjaśnił, że początkowe zgłoszenie o upadku dźwigu okazało się nieprecyzyjne, a remontowana w stoczni jednostka przechyliła się z nieznanej dotąd przyczyny.

 

"Leży praktycznie na boku"

 

- Statek jest przechylony, ale stabilny - powiedział Płusa.

 

Rzecznik prasowy gdyńskiej policji podkom. Krzysztof Kuśmierczyk wyjaśnił, że jednostka uległa przechyłowi wraz z dokiem, który ma około 10 metrów głębokości. "Statek leży praktycznie na boku" - wyjaśnił Kuśmierczyk.

 

Straż pożarna i policja mają już pewność, że w wypadku nikt nie ucierpiał. - W chwili, gdy statek zaczął się przechylać, na pokładzie byli pracownicy, ale zdążyli opuścić i dok, i statek - powiedział Kuśmierczyk.

 

Nie ma wycieków

 

Teren zdarzenia został zabezpieczony. Policja przesłuchuje świadków, by ustalić przyczynę przechyłu doku i statku.

 

Na miejscu zdarzenia pracowało dziewięć zastępów straży pożarnej, a także specjalistyczna jednostka ratownictwa wodno-nurkowego z Gdańska. Portowa straż pożarna rozłożyła zapory, by wyeliminować ewentualne wycieki ze statku lub suchego doku. - Na razie wycieków nie ma - poinformował Płusa, dodając że w zbiornikach remontowanej jednostki znajduje się około 30 ton paliwa, ale zbiorniki nie uległy uszkodzeniu.

 

Stocznia Remontowa Nauta poinformowała w oświadczeniu, że do przechyłu doku pływającego doszło około godziny 13.30. Według pierwszych relacji  załogi, nikt nie został poszkodowany. "Zadziałały procedury bezpieczeństwa i natychmiast zostały podjęte działania
związane z ewakuacją załogi oraz zabezpieczeniem mienia. W działania ratownicze została zaangażowana  Portowa Straż Pożarna Portu Gdynia, która rozstawia zapory w celu zabezpieczenia ewentualnego wycieku ze statku, oraz zespół nurków, dokonujący inspekcji na miejscu zdarzenia" - poinformowano.

 

Ustalanie przyczyn wypadku


Stocznia Nauta przekazała, że jest w kontakcie z armatorem, którego statek był remontowany. Zarząd stoczni powoła specjalną komisję ekspertów, której zadaniem będzie wyjaśnienie przyczyn zdarzenia.

 

- W skład komisji wchodzą pracownicy stoczni oraz eksperci spoza firmy. Sprawa jest jeszcze zbyt świeża, żeby przesądzić, kiedy uda się jej ustalić przyczynę wypadku. Komisja ma też oszacować szkody, jakie powstały w wyniku przechylenia się statku - poinformowała rzecznik prasowy Stoczni Remontowej Nauta, Anna Maria Bulman.

 

PAP, polsatnews.pl, dziennikbaltycki.pl,

 

pam/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze