- To przykład oporu społecznego i działań społeczeństwa obywatelskiego, to symboliczne działanie w obronie społecznej - przekonuje biuro prasowe KOD.

 

W większości miejsc plakaty były zawieszane na drzwiach wejściowych lub na elewacji. Stąd mogły być łatwo zdjęte np. przez przechodniów lub administrację budynku. W niektórych biurach nikt nie zorientował się, że cokolwiek się wydarzyło.

 

"Inicjatywa miała charakter oddolny"

 

- Plakaty zawieszono na drzwiach 42 lokali w 38 miastach w całej Polsce - powiedział polsatnews.pl Jacek Rakowiecki. - W niektórych miejscach, które objęła akcja, poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich wyborach parlamentarnych było wyższe niż średnia krajowa - dodał. Jego zdaniem, to kolejna akcja, kiedy to obywatele pokazują, że mają dość obecnej władzy.

 

Rakowiecki zaznaczył, że w żadnym przypadku nie doszło do uszkodzenia mienia. - Plakaty można było łatwo zdjąć - dodał.

 

Jak przekonują władze Komitetu, inicjatywa miała charakter oddolny. - Sam dowiedziałem się o akcji dopiero nad ranem, z Facebooka - powiedział szef KOD na Pomorzu Radomir Szumełda.

 

polsatnews.pl