Interwencja posłów PO w MON bez powodzenia. Nie udostępniono dokumentów

Polska
Interwencja posłów PO w MON bez powodzenia. Nie udostępniono dokumentów
Russavia/Wikimedia Comons/CC BY-SA 2.0

Grupa posłów PO próbowała w czwartek skontrolować dokumenty dot. postępowania na śmigłowce dla wojska. Rozmawiali krótko z wiceszefem MON Michałem Dworczykiem. Ministerstwo deklaruje udostępnienie dokumentów w innym terminie.

W czwartek przed południem do MON przyjechali posłowie PO: Cezary Tomczyk, Marcin Kierwiński, Joanna Kluzik-Rostkowska i Mariusz Witczak.

 

Zdaniem Dworczyka, posłom PO raczej chodziło o wydarzenie medialne, bo jeśli ich intencją była kontrola dokumentacji, to nic nie stało na przeszkodzie, by powiadomić MON i umożliwić przygotowanie dokumentów. Z kolei poseł PO Cezary Tomczyk podkreślił, że opinia publiczna musi poznać wszelkie informacje dotyczące - jak powiedział - "wykończenia" przetargu za 13 mld zł.

 

Lista żądań dla wiceministra

 

Po wizycie w MON posłowie spotkali się z dziennikarzami w Sejmie. Tomczyk przypomniał, że Platforma - w ramach sejmowej Komisji Obrony Narodowej - powołała zespoły kontrolne, które mają wyjaśnić "kilka zasadniczych kwestii", a pierwszą z nich jest "afera Macierewicza, afera śmigłowcowa" i "wykończenie" przetargu na śmigłowce przez dr. Wacława Berczyńskiego, który w zeszłym tygodniu zrezygnował m.in. z kierowania podkomisją, która ponownie bada przyczyny katastrofy smoleńskiej.

 

- Dziś w związku z ustawą o wykonywaniu mandatu posła podjęliśmy interwencję poselską w Ministerstwie Obrony Narodowej właśnie w związku z aferą Macierewicza i wykańczaniem tego przetargu - podkreślił Tomczyk. Dodał, że wiceministrowi Dworczykowi politycy Platformy przekazali "listę żądań".

 

- Pan minister powiedział, że minister obrony narodowej wykona ustawę i niezwłocznie przekaże wszelkie informacje dotyczące przetargu na śmigłowce, dotyczące pana Berczyńskiego, działalności wszystkich osób, które były z tym związane - zaznaczył Tomczyk.

 

"Mamy prawo wiedzieć, co się wydarzyło"

 

Przekonywał, że opina publiczna "musi poznać wszelkie informacje dotyczące wykończenia przetargu na 13 mld złotych". "To są publiczne pieniądze, publiczna sprawa, to są publiczne informacje. Wszyscy mamy prawo wiedzieć co się tak naprawdę wydarzyło. Pytań jest bardzo wiele, odpowiedzi jest bardzo niewiele" - ocenił poseł PO.

 

Według Tomczyka, w sprawie przetargu na śmigłowce pojawiły się nowe informacje, które - jak mówił - "krążą w kuluarach Sejmu. "Z informacji, które mamy, wynika że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, kilkanaście tysięcy stron dokumentów z Inspektoratu Uzbrojenia MON zostało skopiowanych, a następnie wysłanych na Klonową, do siedziby ministra Macierewicza, co jest procedurą niestandardową" - powiedział polityk Platformy.

 

- Może okazać się, że nie tylko pan Berczyński próbował wykończyć Caracale. To jest informacja bulwersująca, to jest informacja, która musi znaleźć potwierdzenie w faktach, dlatego też dzisiaj byliśmy w MON, dlatego będziemy żądać dostępu do tych informacji - podkreślał Tomczyk.

 

Dostęp do dokumentacji przetargowej

 

Marcin Kierwiński (PO) relacjonował, że posłowie PO zwrócili się za pośrednictwem Dworczyka, o to, by Macierewicz udostępnił im wszelkie informacje dotyczące tego kto i kiedy przeglądał dokumentację przetargową oraz tego, kto uczestniczył w spotkaniach, na których zapadały decyzje dotyczące kolejnych etapów postępowania przetargowego.

 

- Być może jest tak, że wielu członków podkomisji smoleńskiej miało dostęp, jako niezależni konsultanci, do tej dokumentacji. Wtedy mielibyśmy do czynienia ze sprawą naprawdę bulwersującą, ponieważ okazywałoby się, że równolegle do komisji przetargowej, która prowadziła ten przetarg, istniało nieformalne ciało, które miało wielki wpływ na decyzje - mówił Kierwiński.

 

Według Joanny Kluzik-Rostkowskiej (PO), posłowie Platformy chcieliby także poznać dokument, który jest uzasadnieniem zakończenia negocjacji na zakup Caracali. "Bardzo chcielibyśmy zobaczyć też korespondencję pomiędzy Ministrem Obrony Narodowej, a Ministerstwem Rozwoju, które odpowiadało za tę część offsetową" - dodała posłanka Platformy.

 

Mariusz Witczak (PO) zażądał ujawnienia przez MON wszelkich dokumentów związanych z formalnym przekazaniem Berczyńskiemu kompetencji dotyczących udziału w procedurze przetargowej.

 

Rezygnacja z Caracali

 

Zbadanie tej sprawy, jak i sprawy transportu najważniejszych osób w państwie PO zapowiadało w środę. Chodzi zwłaszcza o ewentualny wpływ Berczyńskiego na rezygnację rządu z kontraktu na śmigłowce H225M Caracal, produkcji Airbus Helicopters, oraz o plany MON w sprawie zakupu nowych śmigłowców. Berczyński przed Wielkanocą w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że to on "wykończył" Caracale. Rzecznik rządu Rafał Bochenek, a także politycy PiS i członkowie rządu, zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi, które zakończyły się bez podpisania umowy w październiku 2016 r.

 

Posłowie PO próbowali przeprowadzić kontrolę na własną rękę, na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która przewiduje m.in., że parlamentarzysta ma prawo podjąć - w wykonywaniu swoich obowiązków - interwencję w organie administracji rządowej. Wcześniej PO wnioskowała, by dwie kontrole w MON przeprowadziła sejmowa komisja obrony. Komisja wnioski odrzuciła.

 

Szef MON Antoni Macierewicz jest w czwartek na Malcie, na spotkaniu ministrów obrony państw UE. W tej sytuacji do posłów PO przyjechał wiceminister Michał Dworczyk (PiS) - sam w drodze z posiedzenia Komitetu Stałego Rady Ministrów na pogrzeb Olega Zakirowa w Łodzi. Dworczyk - jak sam relacjonował - poinformował posłów, że w czwartek kontrola nie jest możliwa, bo nikt z kierownictwa MON nie może towarzyszyć posłom i od ręki udzielić informacji.

 

- Zadeklarowałem, że po wpłynięciu oficjalnego pisma, dotyczącego tego, co ma być kontrolowane, jakie dokumenty interesują parlamentarzystów, niezwłocznie, tzn. w pierwszym możliwym terminie, stworzymy warunki do tego, aby parlamentarzyści mogli zapoznać się z tą dokumentacją - powiedział wiceminister.

 

- Jeżeli intencja przyświecająca parlamentarzystom jest taka, żeby rzeczywiście skontrolować jakąś dokumentację, to przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby wysłać informację do MON z jedno- lub dwudniowym wyprzedzeniem tak, żeby można było te dokumenty (przygotować - red.) i całą procedurę przeprowadzić. Natomiast odnoszę wrażenie, że raczej chodziło o jakiś event medialny. Przecież to jest niepoważne, przychodzenie pod drzwi i mówienie: to teraz proszę udostępnić nam jakieś dokumenty - skomentował Dworczyk.

 

Przetarg na śmigłowce

 

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę europejskiej grupy Airbus Helicopters z maszyną Caracal. Protestowały wtedy będące wówczas w opozycji PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu.

 

We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu. Kontraktu nie podpisano - na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset, uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. Według rządu PiS, oferta nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze