"The Times" napisał wręcz o "upokorzeniu dwóch głównych partii", które "zakończyło sześć dekad rządów tych dwóch bloków". Korespondent gazety w Paryżu dodał, że "Francja będzie się teraz mierzyć z dwoma tygodniami szaleńczej kampanii pomiędzy finalistami: antyeuropejską, ultraprotekcjonistyczną i antyimigracyjną Le Pen i Macronem, obiecującym dostosowanie Francji do zglobalizowanego świata i odzyskanie przez nią wpływów na świecie".

 

Times: Le Pen zaoferuje toksyczną mieszankę 

 

Dziennikarze "Timesa" zwrócili jednak uwagę, że "pewność, iż prezydentem zostanie outsider podnosi stawkę w czerwcowych wyborach parlamentarnych". "Bez parlamentarnej większości nowy prezydent nie będzie w stanie rządzić i będzie musiał zająć tylne siedzenie, przyglądając się administracji rządzonej przez jego lub jej rywali" - zaznaczyli.

 

W swojej analizie dodali także, że niedzielny wynik i dające Macronowi wyraźnie większe szanse na zwycięstwo sondaże przed drugą turą sprawiły, iż "rynki walutowe odetchnęły z ulgą". Jak zaznaczyli, w przypadku zwycięstwa Le Pen można byłoby liczyć się z ryzykiem wyjścia kraju ze strefy euro, co "spowodowałoby chaos we Francji i wyrządziło niebywałe szkody południowoeuropejskim sąsiadom Francji, a także pozostałym krajom członkowskim".

 

W komentarzu redakcyjnym "Times" podkreślił, że Macron "niewystarczająco nalega na reformy, ale alternatywa jest dalece gorsza". Zdaniem gazety Le Pen w przypadku zwycięstwa "zaoferuje toksyczną mieszankę ksenofobii i protekcjonizmu, która nie jest odpowiedzią na problemy Europy".

 

Daily Telegraph: takiej sytuacji nie było od lat

 

Konserwatywny "Daily Telegraph" również zwrócił uwagę na fakt, że do drugiej tury nie dostał się żaden kandydat dwóch największych partii politycznych we Francji, co jest pierwszym takim przypadkiem od powstania Piątej Republiki w 1958 roku.

 

"Choć w Brukseli i Berlinie będzie sporo zachwytów wobec prawdopodobnego wyboru eurofila (na prezydenta Francji), nie ma wiele czasu na nadmierne świętowanie. Francja pozostaje podzielona, a blisko połowa wyborców poparła kandydatów, którzy nie znoszą Unii Europejskiej" - oceniła redakcja gazety, dodając, że "choć ekstremiści zostali powstrzymani od przejęcia władzy tym razem, niezmienione podejście do polityki doprowadzi tylko do większego - być może zwycięskiego - poparcia dla nich w kolejnych wyborach".

 

Zdaniem "Telegrapha" Marcon ma "poważne zadanie i ostatnią szansę, aby zreformować Francję, odwracając niechęć i znużenie, jakie wielu Francuzów czuje wobec swoich przywódców". "To nie będzie proste, ale Marcon pokazał już, że jest zdolny do rzeczy, które zdaniem wielu były niemożliwe" - zaznaczono.

 

"Marcon kontra Le Pen" - obwieścił na okładce poniedziałkowy "Guardian". Centrolewicowy dziennik zwraca uwagę na to, że "po ubiegłorocznym referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA to kolejne wybory, które wstrząsają establishmentem, odrzucając postaci broniące status quo".

 

Gazeta zwróciła także uwagę, że w czerwcu odbędą się we Francji wybory parlamentarne i pisze, że w przypadku zwycięstwa Le Pen w wyborach prezydenckich mogą one być ostatnim punktem obrony przed przejęciem władzy przez skrajnie prawicowy Front Narodowy. "Bardzo prawdopodobne jest, że (Le Pen) nie uzyska większości w parlamencie, co znacząco ograniczyłoby jej zdolność rządzenia. Jej partia liczy jednak na zwiększenie liczby posłów - obecnie ma zaledwie dwóch" - zaznaczono.

 

Guardian: Macron zwolennikiem twardego Brexitu 

 

"Guardian" zaznaczył, że zwycięstwo Marcona w drugiej turze może być "zapowiedzią złych wiadomości dla brytyjskich rozmów ws. wyjścia z Unii Europejskiej". Macron jest zwolennikiem tzw. twardego Brexitu i zapowiadał konieczność obrony integralności czterech unijnych wolności, w tym handlu towarami i przepływu osób.

 

Cytując jeden z jego wywiadów z kampanii, dziennik podkreślił, że Macron mówił jasno o tym, iż "nie chce specjalnego podejścia, w ramach którego Brytyjczycy dostają wszystko co najlepsze", dodając, że "najlepsze porozumienie handlowe dla Wielkiej Brytanii to tylko członkostwo w Unii Europejskiej".

 

Marcon był jedynym francuskim kandydatem, który odwiedził w trakcie kampanii Londyn, zabiegając o głos ok. 300 tys. Francuzów mieszkających w brytyjskiej stolicy; został także przyjęty na Downing Street przez premier Theresę May.

 

PAP