Jak poinformowało Krajowe Biuro Wyborcze w Olsztynie, referendum jest ważne, ponieważ w głosowaniu wzięło udział 1509 mieszkańców. Do uznania ważności referendum potrzebny był udział 1230 osób.

 

Według nieoficjalnych wyników, za odwołaniem wójta przed upływem kadencji głosowało 1381 mieszkańców gminy, przeciw odwołaniu - 81 osób.

 

Niedzielne głosowanie odbywało się w sześciu obwodowych komisjach - w Gronitach, Sząbruku, Unieszewie, Gietrzwałdzie, Biesalu i Grazymach.

 

"Rządził nieudolnie i autokratycznie"

 

Do przeprowadzenia referendum doprowadziła grupa mieszkańców gminy, która złożyła u komisarza wyborczego w Olsztynie wniosek w tej sprawie, poparty ponad tysiącem podpisów. Po zweryfikowaniu blisko 600 podpisów okazało się, że liczba jest wystarczająca (wymagane było zebranie podpisów 10 proc. uprawnionych do głosowania w gminie, czyli 498 osób).

 

Inicjatorzy referendum jako powód tej inicjatywy podali przede wszystkim przedstawienie Sieczkowskiemu 196 zarzutów prokuratorskich, związanych z jego działalnością jako pracownika urzędu gminy, jeszcze przed objęciem funkcji wójta.

 

Zarzucali mu również m.in. niedotrzymanie obietnic wyborczych, "nieudolne i prowadzone wbrew woli mieszkańców" zarządzanie gminą, w tym autokratyczny styl rządzenia.

 

Jak informowała Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, Sieczkowski będzie odpowiadał przed sądem ws. podejrzenia podrabiania dokumentów urzędowych dotyczących warunków zabudowy i lokalizacji inwestycji celu publicznego. Zarzucono mu, że dopuścił się tych czynów w latach 2011-2014, gdy był zatrudniony w urzędzie jako inspektor. Jeden z zarzutów dotyczy przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. Według śledczych, urzędnik podrobił projekt decyzji o warunkach zabudowy na jednej z działek, a następnie ją kupił.

 

Sieczkowski: obronię swoją niewinność

 

Sieczkowski zapewnia, że wobec prokuratorskich zarzutów czuje się niewinny. Jak mówił, "obroni swoją niewinność" w sądzie.

 

W jego ocenie, również pozostałe zarzuty wysuwane przez inicjatorów referendum są oparte na nieprawdziwych informacjach lub "manipulują faktami".

 

"W mojej dotychczasowej pracy jestem otwarty na mieszkańców. Jeśli to możliwe uczestniczę we wszystkich zebraniach na które jestem zapraszany. Jestem dostępny w urzędzie nie tylko w wyznaczone dni, a mój nr telefonu jest ogólnie dostępny co nie jest praktykowane w innych gminach. To właśnie w obecnej kadencji uruchomiłem usługę przekazywania istotnych informacji dla mieszkańców za pośrednictwem systemu sms-ów i całodobowy telefon alarmowy na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń /np. utrudnienia w ruchu drogowym/ oraz bezpłatne porady prawne dla mieszkańców" - napisał w komentarzu do zarzutów stawianych przez inicjatorów referendum opublikowanym na stronie gminy .

 

Wójt uważa, że ta inicjatywa działa na niekorzyść gminy i przyniesie jej jedynie szkody wizerunkowe, bo w tym roku Gietrzwałd jest gospodarzem kilkudziesięciu wydarzeń kulturalnych i religijnych, związanych z obchodami 140. rocznicy tamtejszych objawień maryjnych.

 

PAP