Nie żyje Witold Pyrkosz. Znany aktor filmowy i teatralny zmarł w wieku 90 lat

Polska

O śmierci aktora poinformowała produkcja serialu "M jak miłość" na jego oficjalnym fanpage'u na Facebooku. Witold Pyrkosz grał tam jedną z głównych ról. Aktor stworzył wiele wybitnych kreacji. Występował m.in. w serialach "Janosik" i "Alternatywy 4". Był także znany z kreacji teatralnych.

"Odszedł cudowny człowiek, nasz wspaniały mistrz i wielki przyjaciel. A wraz z nim odeszła cząstka każdego z nas... Pozostaje ogromna pustka, nieopisany smutek i żal. Dziękujemy Ci Witku za każdą piękną chwilę. Będziemy bardzo tęsknić i nigdy nie zapomnimy" - napisano na profilu serialu na Facebooku.

 

 

Elżbieta Zającówna na antenie Polsat News wspominała swoje spotkanie z Witoldem Pyrkoszem na planie filmu "Vabank" Julisza Machulskiego, w którym debiutowała.

 

Pełen energii i humoru

 

Aktorka powiedziała, że zaskoczyła ją niezwykła otwartość z jaką została przyjęta na planie przez Witolda Pyrkosza.

 

- Miał wspaniałe poczucie humoru, mnóstwo energii, pomysłów, bardzo mi imponował - powiedziała Zającówna.

 

 

 

Związany z teatrem

 

Witold Pyrkosz urodził się w 1926 roku w Krasnymstawie. Był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej w Krakowie. Na scenie zadebiutował w 1955 roku w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach w sztuce "Lekkomyślna siostra".

 

Od drugiej połowy lat 70. Pyrkosz występował w Warszawie. W latach 1975-1981 był aktorem Teatru Polskiego. Później, na krótko, związał się z Teatrem Studio (1981-1982) i Teatrem Rozmaitości (1982-1983).

 

Od 1983 roku przez siedem lat występował w Teatrze Narodowym. W latach 90. Pyrkosz współpracował ze stołecznymi Teatrem na Woli i Teatrem Ochoty.

 

Aktor ma na swoim koncie także ok. 50 ról w Teatrze Telewizji, z którym był związany od lat 60.

 

Wiesław Kot: swój człowiek, rodak, ktoś bliski

 

- To był bardzo zdolny aktor, który bawił nas od połowy lat 50. W rolach komediowych czuł się jak ryba w wodzie. Wiedział, że widzowie go za to kochają. Na pewno przełomowa była rola w serialu "Czterej pancerni i pies" - powiedział krytyk filmowy Wiesław Kot.

 

- Pokazał się tam jako "swój człowiek, rodak, ktoś bliski". Potem podobną kreację stworzył w filmie "Vabank", w serialu "Janosik" i "Alternatywy 4". Zagrał tam menela, ale niezwykle sympatycznego człowieka - powiedział Kot.

 

Krytyk zwrócił uwagę na ostatnią kreację Witolda Pyrkosza - dziadka Lucjana w serialu "M jak Miłość".

 

- Zagrał zupełnie inaczej. Pokazał "ikonę starzejącego się Polaka". Pokazał, że ze starością można się godzić, że nie jest to tragedia, a każdy wiek ma swoje radości.

 

Aktorka Katarzyna Cichopek, która grała z Witoldem Pyrkoszem w serialu "M jak Miłość" na swoim profilu na Facebooku napisała:

 

"Panie Witku Kochany dziękuje za wszystko, za uśmiech, wsparcie, lata wspólnej pracy, za każdą chwilę, którą mogłam spędzić obok Ciebie Mistrzu. Będę bardzo tęsknić. Na zawsze zostanie Pan w moim sercu."

 

 

Honorowy obywatel miasta Pyzdry

 

Na ekranie Pyrkosz zadebiutował u Jerzego Kawalerowicza, w  filmie "Cień" (1956) - wcielił się w Malutkiego, dowódcę oddziału Narodowych Sił Zbrojnych. Następnie zagrał m.in. muzyka Kardasa w trzeciej części "Eroiki" (1957) Andrzeja Munka i Błażeja w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (1965) Wojciecha J. Hasa.

 

W 1966 r. znalazł się - jako kapral Wichura - w obsadzie serialu "Czterej pancerni i pies" Konrada Nałęckiego i Andrzeja Czekalskiego, a rok później zagrał w komedii Sylwestra Chęcińskiego pt. "Sami swoi" (1967).

 

Pojawił się w serialach: "Stawka większa niż życie", "Kopernik", "Daleko od szosy", "Dom", "Kariera Nikodema Dyzmy".

Wielką popularność zdobył grając zbójnika Jędrusia Pyzdrę w serialu "Janosik" (1974) Jerzego Passendorfera, w którym w tytułową rolę wcielił się Marek Perepeczko.

 

"Istnieje miasto Pyzdry, którego mieszkańcy obdarowali mnie tytułem honorowego obywatela i wręczyli mi drewniany klucz do bram" - wspominał aktor w jednym z wywiadów.

 

Widzowie kojarzą go też z komediami Juliusza Machulskiego: "Vabank" (1981), "Vabank II czyli riposta" (1984), "Kingsajz" (1987) i "Kiler-ów 2" (1999).

 

Senior rodu Mostowiaków

 

Aktor często występował w serialach i sitcomach. W 1983 r. zagrał Józefa Balcerka w "Alternatywach 4" Stanisława Barei. W 1987 r. w "Balladzie o Januszku" Henryka Bielskiego.

 

W latach 90. można go było oglądać w "Banku nie z tej ziemi", "Spółce rodzinnej", "Rodziców nie ma w domu", "Z pianką czy bez". Później grał w takich serialach, jak m.in. "Dylematu 5" oraz "Tygrysy Europy".

 

W ostatnich latach - od 2000 roku - Pyrkosz wcielał się w Lucjana, seniora rodu Mostowiaków, których losy polscy widzowie mogli oglądać w serialu "M jak miłość".

 

Kamiński: bardzo kochał swój zawód

 

- Był świetnym aktorem, talent miał dany od Boga. Rzemiosła się nauczył. On nie grał tylko po prostu był postaciami, bardzo głęboko w nie wchodził. Bardzo kochał swój zawód.

 

- Dla mnie niezwykle istotne jest, jaki to był człowiek. Witold Pyrkosz miał w sobie "zakodowane słońce, optymizm, nigdy nie mówił źle o ludziach". Zawsze szukał pozytywów w życiu. Swoją osobą dawał innym mnóstwo radości - wspominał Kamiński.

 

 

Łepkowska: nie lubił uczyć się tekstu

 

- Dobrze się z nim pracowało. Miał jedną przywarę: nie za bardzo lubił się uczyć tekstu i rzeczywiście produkcja dokonywała cudów przyklejając mu kartki z tekstem na rozmaitych rekwizytach - powiedziała główna scenarzystka serialu "M jak Miłość" Ilona Łepkowska.

 

- Liczyliśmy się z jego odejściem, był to aktor, który miał 90 lat, więc to jest wiek piękny i wiek, w którym należy się liczyć z odejściem.

 

- On cały czas grał, cały czas był aktywny zawodowo przez tę rolę w "M jak miłość". Wydawało się, że będzie wieczny. - Miał w sobie pewien rodzaj takiej naturalności, która zjednywała mu sympatię widzów - podkreśliła Łepkowska.

 

 

Zanussi: aktorsko umiał wszystko

 

- Jako aktor umiał wszystko, był niebywałym fachowcem, pomagającym innym aktorom - powiedział Krzysztof Zanussi który wyreżyserował m.in. film "Constans" z rolą Witolda Pyrkosza.

 

- Znałem go jeszcze z czasów studenckich, bo był wtedy już bardzo głośnym, wielkim aktorem, a potem znaliśmy się prywatnie przez długie lata.

 

- Zawsze jeszcze tak myślałem, żeby mu coś wymyśleć, szkoda, że nie zdążę - powiedział reżyser.

 

Pieczka: można było z nim konie kraść

 

- Z Witkiem Pyrkoszem zaczynaliśmy drogę zawodową, wiele wspólnie przeszliśmy, i w życiu prywatnym, i zawodowym - powiedział aktor Franciszek Pieczka.

 

Jak podkreślił, Witold Pyrkosz reprezentował typ bliskiego mu aktorstwa. - To było aktorstwo nieprzeintelektualizowane, żywiołowe, intuicyjne. Ja też uważam, że sztuka to żywioł, choć może inni mają frajdę przepuszczając emocje przez intelekt - dodał.

 

- I stąd Witold był mi bardzo bliskim, jeżeli chodzi o aktorstwo. Także jako kolega - bardzo serdeczny, z którym, jak to się mówi, można niekiedy konie kraść, można na nim zawsze polegać. Oczywiście to wszystko jest już w czasie przeszłym, ponieważ już odszedł - powiedział Pieczka.

 

Trela: kochał życie i lubił ludzi

 

- Każde moje spotkanie i myślę, że innych też z Witoldem Pyrkoszem było jakąś radością, przyjemnością, dlatego że z niego emanowała jakaś pozytywna energia, olbrzymie poczucie humoru, zawsze miał w zanadrzu jakiś żart do wykonania - powiedział aktor Jerzy Trela.

 

Jak podkreślił, Witold Pyrkosz był człowiekiem pogodnym, "kochał życie i lubił ludzi". Trela ocenił, że obecnie młodsze pokolenia kojarzą Witolda Pyrkosza jedynie z grą w serialu "M jak miłość", jednak - jak zaznaczył - Pyrkosz w swoim życiu zagrał wiele innych wybitnych ról.

 

Trela podkreślił, że prywatnie poznał Witolda Pyrkosza na planie serialu "Janosik". - Śmierć jest śmiercią, ale Witold był człowiekiem pogodnym i żal, że odchodzi jeszcze jeden człowiek, który wokół siebie roztaczał tyle ciepła i radości - powiedział.

 

"Jestem po prostu aktorem"

 

O sobie Witold Pyrkosz mówił: "Nie ma czegoś takiego jak misja aktorska. Powołanym można być do szerzenia wiary, ale nie do wykonywania jakiegoś zawodu. Ja jestem po prostu aktorem" - podkreślał.

 

Na temat aktorstwa: "Aktor nie może stać grzecznie w tłumie. Jak wnosi na scenę halabardę, to powinien się przez nią wywrócić i do tego złamać komuś rękę - wtedy dopiero widać, że to aktor" - powiedział Pyrkosz.

 

W grudniu ubiegłego roku aktor obchodził 90. urodziny. "Praca i jeszcze raz praca. Coś robić. Coś robić, inaczej przestaje się żyć" - mówił w dzień jubileuszu.

 

Witold Pyrkosz otrzymał wiele nagród - np. Telekamerę, SuperWiktora i Złote Spinki - oraz odznaczeń, w tym Krzyż Kawalerski i Złoty Krzyż Zasługi.

 

polsatnews.pl

paw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze