Malaysia Airlines podpisała już umowę z firmami Aireon, Sitaonair i FlightAware, które zainstalują odpowiednie odbiorniki na 66 satelitach. System ma być gotowy do 2018 r.

 

- Jesteśmy dumni, że jako pierwsi przewoźnicy lotniczy przyjęliśmy to rozwiązanie. Śledzenie samolotu w czasie rzeczywistym od dawna jest celem społeczności lotniczej - stwierdził w oświadczeniu Izham Ismail, dyrektor ds. Operacyjnych w firmie Malaysia Airlines.

 

Dziury w systemie

 

Obecnie system śledzenia pozycji samolotu w powietrzu ma braki. Przede wszystkim nad oceanami, gdzie nie ma radarów ani innych urządzeń odbierających sygnały z samolotów, a to aż 70 proc. przestrzeni powietrznej nad Ziemią poza zasięgiem.

 

Nowy system będzie opierał się o technologie, które już dziś funkcjonują w samolotach, ale dane do wieży będą przekazywane także przez satelitę. Dzięki temu kontrolerzy lotów będą mieli informacje o dokładnym położeniu maszyny w czasie rzeczywistym.

 

Efekt tajemniczego zniknięcia Boeinga 777


Po zniknięciu Boeinga 777 linii Malaysia Airlines w 2014 roku Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) alarmowała, że system śledzenia samolotów oparty na radarach i odbiornikach naziemnych jest niewystarczający.


Boeing malezyjskich linii lotniczych leciał z Kuala Lumpur do Pekinu, a na jego pokładzie było 239 pasażerów. Zniknął z ekranów radarów niedługo po starcie. Dane satelitarne wskazują, że samolot zmienił kurs i leciał na południe.

 

Z uwagi na brak systemu umożliwiającego śledzenie samolotów nie wiadomo, gdzie dokładnie rozbiła się maszyna. Eksperci przypuszczają, że boeing spadł do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo.


Do tej pory udało się odnaleźć tylko jedną część z rozbitego samolotu. To dwumetrowy fragment skrzydła, tzw. klapolotka, którą w lipcu zeszłego roku znaleziono w pobliżu wyspy Reunion.

 

mashable.com, pasazer.com, polsatnews.pl