Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji już w niedzielę i dlatego rzeczniczka KE Mina Andreewa była pytana w piątek o to, na ile KE jest przygotowana na "Frexit", czyli wyjście Francji z UE. Andreewa odpowiedziała, że pytanie jest dobrą okazją dla przypomnienia słów Junckera o tym, że "kocha wybory, bo są normalną częścią demokracji".

 

- Dlatego też nie widzimy potrzeby tworzenia planu ratunkowego. To nie kryzys, a możliwość dla demokracji. To także szansa dla Francuzów, żeby przedstawili swoje oczekiwania w tych wyborach - powiedziała Andreewa. Przypomniała też słowa szefa KE o tym, że jest pewny, iż Unia Europejska jest wystarczająca silna, by przetrwać, nawet jeśli wybory wygra kandydat eurosceptyczny, jak szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, Le Pen.

 

Juncker powiedział wcześniej w wywiadzie dla gazety "Welt am Sonntag", że "nawet jeśli wybory wygra Marine Le Pen, nie oznacza to końca projektu europejskiego".

 

"Le Pen pragnie zniszczyć Unię Europejską"

 

Nie wszyscy w Komisji Europejskiej są jednak tak optymistyczni jak Juncker. Przykładowo unijny komisarz ds. gospodarczych i finansowych, socjalista Pierre Moscovici w niedawnym wywiadzie dla kanału I-Tele mówił, że zwycięstwo Le Pen "jest poważną hipotezą". Francuski komisarz podkreślił, że "Le Pen pragnie zniszczyć Unię Europejską", a "Europa bez Francji nie ma żadnego sensu".

 

W artykule, który ukazał się na łamach dziennika "Le Monde", Moscovici powtórzył tezę, że "głosowanie na Le Pen oznacza wyjście ze strefy euro i przywrócenie zdewaluowanego franka oraz utratę siły nabywczej", co stanowi "totalne szaleństwo". Komisarz ostrzegł, że koniec euro i Unii Europejskiej wbrew temu, co twierdzą ludzie, którzy pragną, aby do tego doszło, "nie oznaczałyby katharsis, lecz kataklizm".

 

Głosowanie już w niedzielę

 

Według komisarza protektorem Francji rządzonej przez Marine Le Pen mogłaby być Rosja prezydenta Władimira Putina lub Stany Zjednoczone prezydenta Donalda Trumpa, co w obu przypadkach oznaczałoby "ograniczoną suwerenność".

 

W czołówce sondaży przed pierwszą turą wyborów prezydenckich znajdują się centrysta Emmanuel Macron, Marine Le Pen, przedstawiciel skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon oraz kandydat centroprawicy Francois Fillon. Głosowanie rozpocznie się w niedzielę o 8 rano. Lokale wyborcze otwarte będą do godz. 19, a w wielkich miastach, jak Paryż, Lyon czy Marsylia - do godz. 20.

 

PAP