- Mój świat rozpadł się, bo 10-letni syn ma białaczkę - tak w mediach społecznościowych napisała matka chłopca. 

 

- Jestem samotną matką czworga dzieci. Jeśli macie możliwość, wesprzyjcie nas finansowo. Pomóżcie mi spełnić ostatnie marzenia mojego dziecka - napisała na stronie fundacji GoFundMe’s. W odpowiedzi dostała od różnych osób łącznie 2 tys. dolarów, prezenty, bony do sklepów oraz kartki z życzeniami.

 

Wmówiła 10-letniemu synowi, że jest ciężko chory

 

Matka poinformowała o tym również dyrekcję szkoły chłopca w Nevadzie. 10-latek przez parę miesięcy nie chodził do szkoły ze względu na swój "ciężki stan". Kobieta utrzymywała syna w przeświadczeniu, że jest poważnie, niemal śmiertelnie  chory, dlatego musi zostawać w domu.

 

Sprawą zainteresowała się policja, gdy w mediach społecznościowych kobieta napisała o śmierci syna i o tym, że został on skremowany.
 
31-latka została aresztowana. Postawiono jej zarzut wprowadzenia w błąd opinii publicznej i wyłudzenie pieniędzy, a gdy okazało się, że oszukała też syna co do jego stanu zdrowia, postawiono jej kolejny - znęcanie się nad dzieckiem.
 
Prawdą było tylko to, że ma czworo dzieci. Wszystkie  trafiły do opieki społecznej. Nie wiadomo, jaki będzie ich dalszy los. Ich matce grozi do 20 lat pozbawienia wolności. Pozostanie w areszcie do procesu, ponieważ nie ma pieniędzy na wpłacenie kaucji w wys. 20 tys. dolarów. 

 

independent.co.uk