Dr Berczyński miał w czwartek wyłączony telefon. W piśmie do szefa MON napisał, że z powodów osobistych nie może przyjechać do Polski i prosi o zwolnienie z obowiązków przewodniczącego. Podziękował też za możliwość pracy nad wyjaśnianiem katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

 

Wacław Berczyński zaczął kierować pracami podkomisji w lutym 2016 roku. 10 kwietnia 2016 roku kierowany przez niego zespół przedstawił 40-minutową prezentację. To oparta na badaniach próba całościowego określenia, co stało się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

 

- Dziś rano otrzymałem e-mail od dr. Wacława Berczyńskiego, w którym z ubolewaniem stwierdza, że ze względów osobistych – głównie zdrowotnych i rodzinnych – niestety nie będzie mógł dłużej realizować obowiązków przewodniczącego komisji badającej tragedię smoleńską. Pozostaje on oczywiście członkiem tego zespołu. Nadal będzie pracował z komisją i przekazywał swoją wiedzę do dyspozycji komisji - powiedział wieczorem Antoni Macierewicz na antenie Radia Maryja

 

"Ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową"

 

10 kwietnia podkomisja stwierdziła, że na pokładzie Tu154M doszło do eksplozji, a za jej najbardziej prawdopodobną przyczynę uznała "ładunek termobaryczny inicjujący silną falę uderzeniową". "Czy tak właśnie stało się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.?" - pytał lektor na zakończenie prezentacji.


To zupełnie odmienne wnioski niż te, do których doszła Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

 

"Dziękuje Wacku, w imieniu służby"

 

- To dr Berczyński jako pierwszy wskazał np. na kształt tylnej części samolotu, jako jedną z istotnych przesłanek, że nie mogłaby ona znajdować się ani w tej pozycji, ani w takim stanie, gdyby nie doszło do eksplozji. Eksplozja jest jedynym wyjaśnieniem takiego stanu części ogonowej samolotu Tu-154M. Nie chcę się teraz wdawać w detale, ale nie ma wątpliwości, że już dotychczasowy wkład pracy dr. Berczyńskiego jest olbrzymi. […] Dziękuję Wacku, w imieniu służby. Naprawdę wykonałeś olbrzymią pracę. Mam nadzieję, że rychło powrócisz do pełnej aktywności w zespole badającym tragedię smoleńską. Gdy będzie podpisywany raport końcowy, będziesz mógł go sygnować wraz z pozostałymi członkami – powiedział Macierewicz w Radiu Maryja.

 

"To ja wykończyłem caracale"

 

Przed paroma dniami Platforma Obywatelska zapowiedziała, że złoży zawiadomienie do prokuratury w Szczecinie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dr. Wacława Berczyńskiego w związku z jego wypowiedzią o "wykończeniu caracali".


- Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach, znam się na lotnictwie. Pamiętam, jak przeczytałem o tych caracalach, o tym, że polski rząd zamierza je kupić, to mi włosy stanęły dęba - stwierdził szef podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy pod Smoleńskiem, dr Wacław Berczyński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej". 

 

 

wPolityce.pl, polsatnews.pl