Zebrania stołecznych sędziów rozpoczęły się o godzinie 12:00 i odbywały się m.in. w warszawskim Sądzie Okręgowym przy ul. Solidarności i w Wydziale Gospodarczym Sądu Rejonowego dla m.st. w Warszawie na ul. Czerniakowskiej.

 

"Reforma niepokoi też prezydenta"

 

Jak poinformowała rzeczniczka sądu okręgowego ds. spraw karnych sędzia Anna Ptaszek o 16:00 ma odbyć się wspólne zebranie wszystkich stołecznych sędziów; wynika to między innymi z różnych lokalizacji sądów, jak również z tego, że sędziowie nie chcą pracy ani odraczać rozpraw.

 

- Możemy spodziewać się nadmiernej ingerencji władzy wykonawczej w działanie władzy sądowniczej; na te kwestie zwracają uwagę i legislatorzy sejmowi, i szereg organizacji pozarządowych, i autorytetów prawniczych. Te kwestie - o czym wiemy - niepokoją również pana prezydenta (szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski kilka dni temu poinformował, że prezydent Andrzej Duda ma wątpliwości ws. projektu o KRS - red.)" - podkreślała sędzia.

 

Likwidacja dotychczasowego zgromadzenia

 

- Ponownie sprostuję informację, że o 12:00 będzie protest sędziów. Będą to zebrania przewidziane przez uchwałę forum sędziowskiego - powiedziała w porannym programie "Nowy Dzień z Polsat News" Monika Frąckowiak ze stowarzyszenia Iustitia. Podczas tych spotkań sędziowie wybiorą przedstawicieli nowego samorządu sędziowskiego - dodała.

 

Przerwa w pracy sądów rozpoczęła się o godz. 12:00. Na ostatnim spotkaniu sędziowie sądów apelacyjnych oraz okręgowych z całej Polski podjęli uchwałę, w której zwrócili się do stowarzyszeń sędziowskich o "utworzenie forum współpracy przedstawicieli samorządu sędziowskiego". Nowelizacja ustawy o KRS likwiduje bowiem dotychczasowe zgromadzenia sędziowskie.

 

To dlatego dziś sędziowie przerwali pracę, aby każdy sąd rejonowy, okręgowy i apelacyjny wyłonił przedstawicieli nowego forum.

 

Przerwy w rozpatrywaniu spraw

 

W zeszłym tygodniu prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis" sędzia Irena Kamińska mówiła, że w związku z zebraniami mogą nastąpić 40-minutowe przerwy w rozpatrywaniu spraw przez sędziów. Dlatego poprosiła obywateli o wyrozumiałość, argumentując, że chodzi o obronę ich praw.

 

Spotkanie w Sądzie Okręgowym przy ul. Francuskiej w Katowicach miało zająć 30 minut, ale potrwało dłużej, informowała w czwartek po południu reporterka Polsat News Alicja Waliszewska. W sumie w spotkaniu miało wziąć udział 167 sędziów, na sali pojawiło się ponad 120 osób.

 

Podczas spotkania sędziowie wybiorą przedstawicieli tzw. forum wojewódzkiego sędziów. Na sam początek zebrania zaplanowano wysłuchanie przesłania byłego prezesa Sądu Najwyższego, prof. Adama Strzembosza.

 

- W żadnym wypadku nie należy tego zebrania utożsamiać z protestem - mówił rzecznik katowickiego Sądu Okręgowego Krzysztof Zawała - Zebranie zwołanej jest zgodnie z prawem - mówił.

 

W warszawskim Sądzie Okręgowym zebranie potrwało ok. 40 minut. Przerwę w rozprawach wspierały pikiety Komitetu Obrony Demokracji. Członkowie KOD-u pikietowali m.in. pod sądami w Warszawie i w Gdańsku.

 

"Zwrócenie uwagi społeczeństwa"

 

Frąckowiak przyznała, że wyznaczenie spotkań na tę samą godzinę w tym samym dniu to forma zwrócenia uwagi społeczeństwa na reformę wymiaru sprawiedliwości.

 

- Nie chodzi tylko o KRS, ale o cały cykl technologiczny. Najpierw zdewastowanie Trybunału Konstytucyjnego, później ustawa o KRS, a w zeszłym tygodniu został przedstawiony projekt nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych. Wszystkie te trzy ustawy oraz ustawa o Krajowej Szkole Sędziów i Prokuratorów w Krakowie prowadzą do totalnego uzależnienia wymiaru sprawiedliwości od polityków, a w zasadzie od jednego polityka w kraju, czyli ministra sprawiedliwości – mówiła.

 

List wiceministra sprawiedliwości

 

W związku z zapowiedzianymi na południe 20 kwietnia zebraniami wiceminister sprawiedliwości wystosował list do sędziów.

 

"Szanuję Państwa prawo do nieskrępowanego wypowiadania się na temat dotyczący Waszych spraw. Jednak proszę, aby zapowiedziane na 20 kwietnia zebrania sędziów odbyły się w sposób, który nie będzie uciążliwy dla obywateli. W szczególności dla osób mających tego dnia wyznaczoną wokandę, świadków, interesantów sądowych czy pracowników sądów" - napisano w dokumencie podpisanym przez wiceministra Łukasza Piebiaka i przekazanym do sądów.

 

Rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Waldemar Żurek powiedział w środę, że pismo wiceministra jest "troszeczkę na wyrost". - Przede wszystkim chodzi o to, aby sędziowie w sposób dobrowolny uczestniczyli w samorządności. Na pewno nie chodzi o to, aby kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. To jest naturalne, że sędziowie albo chcą, albo nie chcą brać udziału w organie samorządowym - powiedział.

 

- Pisanie przez ministra o dwugodzinnych spotkaniach jest absolutnym nieporozumieniem. My mówiliśmy o pół godzinie, maksymalnie 40 minutach - zaznaczył sędzia Żurek.

 

Frąckowiak: 500 minus, a nie 500 plus

 

W programie "Nowy Dzień z Polsat News" sędzia Frąckowiak odniosła się do nieogłoszonych konkursów na 500 wolnych stanowisk sędziowskich.

 

- Gdyby minister sprawiedliwości był zainteresowany tym, żeby rozprawy szły szybciej i postępowania trwały krócej, to nie blokowałby powołania etatów sędziowskich. Od kilkunastu miesięcy minister sprawiedliwości nie wykonuje obowiązku wynikającego z ustawy o ustroju sądów powszechnych, która nakłada na niego obowiązek ogłoszenia wolnego stanowiska sędziowskiego - mówiła.

 

Chodzi o konkursy na wolne stanowiska sędziowskie.

 

- Około 500 sędziów nie może sprawować swojego urzędu z tego względu, że obecny minister sprawiedliwości nie ogłasza konkursów na te stanowiska, w związku z tym Krajowa Rada Sądownictwa, która jest za to odpowiedzialna, nie może ich przeprowadzić, a przez to wydłużają się sprawy w sądach, jest coraz więcej wolnych etatów, zwłaszcza w sądach rejonowych, czyli tam, gdzie jest najwięcej spraw - mówił poseł PO Robert Kropiwnicki na konferencji.

 

- Zapewniam państwa, każdy, kto ma jakąkolwiek sprawę w sądzie, poczułby, że postępowanie idzie szybciej, gdyby te etaty były obsadzone. Może to swoiste przywiązanie do liczby 500, ale w tym przypadku to 500 minus, a nie 500 plus - dodała sędzia Frąckowiak na antenie Polsat News.

 

polsatnews.pl, PAP