To była fikcyjna rejestracja. Były funkcjonariusz SB przeprasza rektora toruńskiego uniwersytetu

Polska
To była fikcyjna rejestracja. Były funkcjonariusz SB przeprasza rektora toruńskiego uniwersytetu
pl.wikipedia.org/Adrian Grycuk/CC BY-SA 3.0

Przed Sądem Okręgowym w Toruniu były funkcjonariusz SB Grzegorz F. przyznał, że fikcyjnie zarejestrował byłego rektora UMK prof. Jana Kopcewicza na tajnego współpracownika. - Bardzo serdecznie przepraszam profesora za to, że to zrobiłem. Przez wiele lat tego żałowałem - podkreślił F. Profesor powiedział, że przyjmuje przeprosiny.

Do rejestracji prof. Jana Kopcewicza jako TW miało dość w okresie, gdy zajmował już stanowisko rektora w 1982 r. Nadano mu pseudonim "Leszek". W swoich zeznaniach F. stwierdził, że nie pamięta żeby wówczas wiedział, iż od 1978 r. naukowiec był kandydatem na TW, a od 1979 r. kontaktem operacyjnym o pseudonimie "Biolog".

 

"Bardzo tego żałowałem"

 

Przez wiele lat tego żałowałem, ale miałem takie polecenie od swojego przełożonego Zygmunta Grochowskiego, szefa SB w Toruniu. Wtedy nie mogłem z tym dyskutować, ale więcej takiego sfingowania nie dokonałem. M.in. przez to później odszedłem z SB" - powiedział b. funkcjonariusz.

 

Podkreślił dodatkowo, że przed fikcyjną rejestracją wielokrotnie odwiedzał prof. Kopcewicza na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UMK, ale były to spotkania jawne.

 

Profesor przyjął przeprosiny

 

- Nie pamiętam dokładnie tego funkcjonariusza, ale wielu do mnie przychodziło. Musieli się wpisywać na listę, więc ślad po tym musiał pozostać. Nie wiedziałem do rozpoczęcia tego procesu, że kiedykolwiek byłem zarejestrowany jako TW, KO czy w jakiejkolwiek innej formie.

 

Walczyłem o autonomię uniwersytetu, niczego nie podpisałem, a obecną akcję uważam za polityczną. Mam wrażenie, że to próba niszczenia autorytetów, zasłużonych osób z poprzednich dekad, żeby kreować nowe.

 

- Przeprosiny przyjmuję. Wiem przecież, że ten człowiek był tylko trybikiem w maszynie - podkreślił w środę prof. Kopcewicz.

 

Przed sądem zmienił zeznania

 

W 2016 r. F. zeznał jednak, że jak ktoś był na jego kontakcie, to był agentem. "Nie trzymałem nieprzydatnych źródeł. Oczywiście w przypadku prof. Kopcewicza mieliśmy do czynienia z prawdziwą współpracą i to owocną". W środę powiedział, że wcześniej mówił nie o współpracy agenturalnej, ale operacyjnej.

 

Prokurator Krzysztof Grodziewicz z gdańskiego oddziału IPN przyznał, że funkcjonariusz zmienił w środę swoje zeznania. - Poprzednio przypominał sobie fakt, że pozyskał prof. Kopcewicza na TW, ale zrobił to z polecenia Grochowskiego, który miał powiedzieć "on się nam może przydać". Takie było sformułowanie w protokole.

 

Dzisiaj mówi, że dokonał fikcyjnego zarejestrowania współpracownika, co jest o tyle niezgodne z rzeczywistością, że już wcześniej był on zarejestrowany, jako kandydat na TW, a później, jako kontakt operacyjny "Biolog".

 

- Funkcjonariusz musiał więc dysponować teczką, w której były wszystkie dane i kwestionariusze, o których wspomina. Nie mógł sporządzić nowego raportu, ale uzupełniał już istniejący - wskazał prokurator Grodziewicz.

 

Wielokrotnie dochodziło do spotkań

 

Dodał również, że zeznający funkcjonariusz był najprawdopodobniej przez pewien okres prowadzącym KO "Biolog".

 

- Nie była to dla niego nowa osoba, więc nie mogło chodzić o rejestrację dla statystyki. Spotykał się z profesorem i rozmawiali wtedy, gdy była potrzeba operacyjna, czyli w momencie, gdy były potrzebne informacje. 

 

- Świadek nie powiedział wprost, że współpraca była fikcyjna, ale odnosił się do faktu rejestracji. Jak sam przyznał, do jego spotkań z prof. Kopcewiczem dochodziło także po niej i były one takie same jak wcześniej, czyli były rozmowy  - ocenił prokurator Grodziewicz.

 

- Bycie KO oznacza, że osoba współpracuje z SB, ale wymaga to mniej formalności. Jeżeli spotyka się z oficerem i później zataja przekazane mu informacje przed tymi osobami, o których opowiadała, to w myśl ustawy dochodzi do współpracy - dodał Grodziewicz.

 

Prokuratura zarzuca kłamstwo lustracyjne

 

Prokuratura zarzuca Kopcewiczowi złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego w 2008 r. Prof. Kopcewicz składał je w 1996, 1999, 2002 i 2008 r. Biolog był rektorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w latach 1982-84, 1987-90 oraz 1999-2005, prorektorem w roku 1981, a w latach 1996-99 i 2005-08 dziekanem wydziału biologii.

 

77-letni obecnie naukowiec zajmował się w pracy badawczej zagadnieniami fizjologii roślin, takimi jak mechanizmy wzrostu i rozwoju.

 

W czwartek odbędzie się kolejna rozprawa lustracyjna podczas której prokurator będzie mógł zadać pytania byłemu funkcjonariuszowi SB.

 

PAP, polsatnews.pl

paw/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze