Rząd ma w tym tygodniu przedstawić projekt zmian, które obniżą pozapłacowe koszty pracy i podniosą zarobki Polaków o 25-30 procent. Koszty pracodawcy się nie zmienią. Pracownik, który zarabia 3 tys. zł, po zmianach otrzyma 3750 zł.

Zdaniem prof. Modzelewskiego, propozycji projektu "nie należy traktować jako rządowej propozycji". - To wszystko pójdzie do kosza. Żeby wprowadzać zmiany w podatkach, trzeba mieć koncepcję polityczną i poparcie polityczne - argumentował.

Mówiąc o braku ministra finansów z prawdziwego zdarzenia przyznał, że bardzo trudno powiedzieć, kto był tym "ostatnim-obecnym". - Na pewno takim wyrazistym i bardzo kompetentnym była Zyta Gilowska. Nie mamy również w Polsce polityków rządzących podatkami. Przede wszystkim rządzą nimi lobbyści - stwierdził profesor.

 

"Nie myślimy, jak wyjść z pułapki średniego rozwoju"

 

Z kolei posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska podkreśliła, że ze strony rządzących oczekuje przede wszystkim podwyższenia kwoty wolnej od podatku.

 

- Czekam na projekty ze strony rządu, który będzie nakierowany na osoby pracujące. Dziś bardzo dużo mówimy o wsparciu socjalnym, podnoszeniu "kuroniówki", programie "500 plus". Nie myślimy o tym, jak wyjść z pułapki średniego rozwoju - oceniła.

 

Program prowadziła Agnieszka Gozdyra.

 

Na głównej stronie portalu polsatnews.pl zamieściliśmy sondę z pytaniem: "Czy wierzysz, że zmiany podatkowe PiS zwiększą zarobki Polaków?".

 

Odpowiedzi "TAK" udzieliło zaledwie 22,6 proc. głosujących, "NIE" - 77,4 proc.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Tak czy Nie" można obejrzeć tutaj.

 

polsatnews.pl