W walce mają rozumieć się bez słów. W koszarach obcy i przecież nie najprostszy język jest potężnym wyzwaniem

 

- Znam, co to było... Dzień dobry! - mówi ppor. Cody Pennington, żołnierz US Army stacjonujący w Orzyszu. Dodaje, że chciałbym nauczyć się polskiego, żeby mieć lepszy kontakt z mieszkańcami.

 

"Myślę że to znak, że jesteśmy tu dobrze widziani"

 

Kontakt jest w większości pozytywny. Polską gościnność amerykańscy żołnierze widzieli już w czasie konwoju.

 

- Widzieliśmy wielu mieszkańców, myślę że to znak, że jesteśmy tu dobrze widziani - twierdzi mjr Paul Rothlisberger.

 

Wśród żołnierzy z USA stacjonujących w Orzyszu jest m.in. st. kpr. Piotr Drwal, mimo że z Tarnowa, to od dwóch lat w amerykańskim mundurze.

 

Pierogi i... piękne kobiety

 

- Wiedzą, że są pierogi, polska kiełbasa, że mamy piękne kobiety - mówi Drwal. - Szczególnie dowództwo się pytało co mówić, czego nie mówić, jaką mamy kulturę w Polsce, czy jesteśmy mili - dodaje.

 

Amerykanie nie ukrywają, że polska kuchnia przypadła im do gustu. - Pierogi, pierożki. Lubię je, jeśli mogę coś doradzić, to powinny stać się żołnierskim jedzeniem - mówi ppor. Pennington.

 

Mimo że, żołnierze z USA przyzwyczaili się już do polskich przysmaków, to niektóre mazurskie restauracje postanowiły zmienić lekko menu i dodać steki.

 

Polsat News