"Jestem przerażony doniesieniami, że dziesiątki ludzi, w tym cywile, zostali zamordowani w eksplozji obok konwoju podczas ewakuacji oblężonych miejscowości Fua i Kefraja" - czytamy w oświadczeniu O'Briena. Przekazał kondolencje rodzinom ofiar.

 

O'Brien zaznaczył też, że międzynarodowe prawo humanitarne "jasno" rozróżnia bojowników od cywilów oraz przypomniał wszystkim stronom konfliktu, że powinny respektować te zapisy.

 

Najnowszy bilans sobotniego zamachu samobójczego z użyciem samochodu pułapki podało niezależne Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie. 98 spośród 112 ofiar stanowią ewakuowani.

 

Nieznana liczba rannych

 

Eksplozja nastąpiła na zachód od miasta Aleppo, w pobliżu miejscowości zamieszkanych przez szyitów, w miejscu stacjonowania konwoju złożonego z 75 autokarów, którymi podróżuje w sumie blisko 5 tys. osób.

 

Liczba rannych pozostaje nieznana, ale świadkowie opowiadali o dziesiątkach osób poszkodowanych. Syryjska telewizja pokazała zdjęcia, na których widać leżące na ziemi zwłoki, zniszczone pojazdy i porozrzucany dobytek Syryjczyków.

 

"Zbrodnia przeciwko ludzkości"

 

Liczne syryjskie grupy opozycyjne o atak oskarżyły reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Jednocześnie wspierana przez USA arabsko-kurdyjska koalicja Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) podkreśliła w komunikacie, że "atakowanie z taką brutalnością przesiedlanych cywilów jest zbrodnią przeciwko ludzkości".

 

Zaznaczono, że dla SDF "jasne jest, iż do obecnego stanu Syrię doprowadził nieprzejednany reżim (rządzącej partii) Baas, który nie chce pokojowego, demokratycznego i politycznego rozwiązania konfliktu, oraz opozycja pod kuratelą z zewnątrz, która wciąż ufa w zagraniczne agendy". SDF odpowiedzialnością za popełniane na syryjskim terytorium zbrodnie obarczyło zarówno reżim w Damaszku, jak i opozycję.

 

W sobotę oficjalna syryjska agencja SANA poinformowała, że zamachu dokonali "terroryści".

 

Do sobotniej ewakuacji szyickiej ludności z obleganych przez rebeliantów miejscowości Fua i Kefraja doszło w zamian za opuszczenie przez sunnickich rebeliantów i cywilów miejscowości Madaja i Zabadani, na mocy umowy między dwiema walczącymi stronami w Syrii.

 

PAP