Major została zdegradowana przez obecnego szefa SKW Piotra Bączka w lipcu ubiegłego roku. Powodem miał być fakt, że w grudniu 2015 roku pomogła w uwolnieniu więzionego na Białorusi kapitana Wojska Polskiego. Dzięki jej pomocy polskiego oficera wymieniono na skazanego w Polsce za szpiegostwo na rzecz swojego kraju Białorusina. Polak również został skazany za szpiegostwo.

 

Nad uwolnieniem go pracowali oficerowie SKW, w tym major E., a o ich działaniach wiedział Marek Biernacki, koordynator służb specjalnych w rządzie Ewy Kopacz, ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak i i ówczesny szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna. Powiadomiono również przedstawicieli prezydenta Andrzeja Dudy.

 

Według tvn24.pl, który ujawnił kulisy sprawy, działania ws. uwolnienia polskiego oficera wstrzymano wraz z nadejściem nowej władzy.

 

Rodzina poprosiła o pomoc Biernackiego

 

Wówczas rodzina więzionego kapitana zwróciła się do pomoc do byłego już koordynatora służb Marka Biernackiego. Ten powiadomił major E. Oficer pełniła wówczas służbę w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. Po informacji od Biernackiego Magdalena E. na początku grudnia 2015 r. odbyła trzy spotkania m.in. z rodziną kapitana.

 

Choć misja się powiodła, w lutym 2016 roku SKW wszczęła wobec major Magdaleny E. postępowanie dyscyplinarne. Zarzucono jej m.in., że przekroczyła swoje uprawnienia, działała "samowolnie, bez zgody lub polecenia" przełożonych.

 

Jednak były szef SKW, gen. Piotr Pytel zapewnił w rozmowie z tvn24.pl, że "wszelkie czynności prowadzone przez panią major w tej sprawie były konsultowane przez jej wyższych przełożonych", w tym także przez niego.

 

Zapewnił, że działania major "sytuowały się w granicach prawa i obowiązujących przepisach wewnętrznych SKW".

 

Naruszono prawo do obrony

 

W lipcu 2016 roku SKW uznała, że major Magdalena E. jest winna. Została ukarana degradacją do stopnia kapitana. Jak uzasadniono, kara ma mieć "działanie wychowawcze i zapobiegawcze".

 

Major E. odwołała się od tej decyzji. W czwartek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że naruszone zostało prawo Magdaleny E. do obrony w postępowaniu dyscyplinarnym. Komisja SKW nie zezwoliła bowiem na przesłuchanie zgłoszonych przez E. świadków i nie dopuściła do części czynności jej pełnomocnika.

 

Zdaniem adwokata E., nowe szefostwo SKW dążyło do ukarania wyróżniającego się oficera kontrwywiadu wojskowego, który nie zgadzał się nie zgadzały się z nowym kierownictwem tej służby. Major E ma dostać też zadośćuczynienie. 

 

Wyrok nie jest prawomocny. Nie ma jeszcze jego uzasadnienia.

 

Z pułkownika na szeregowego

 

Szef SKW Piotr Bączek usiłował zdegradować w ubiegłym roku również byłego dyrektora Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO  płk. Krzysztofa Duszę. Powodem miało  być to, że - jak głosił komunikat MON - "w 2015 roku dopuścił się wyniesienia dokumentów ściśle tajnych i ich nieuprawnionego przechowywania. Część z tych dokumentów dotyczyła tajnych operacji międzynarodowych, część tragedii smoleńskiej".

 

Miał zostać zdegradowany do stopnia szeregowego.

 

W kwietniu szef BBN w imieniu prezydenta zwrócił się o wyjaśnienia ws. działań wobec oficerów SKW do szefa MON. Nastąpiło to po listach Marka Biernackiego do Andrzeja Dudy, który nakreślił sytuację oficer Magdaleny E. oraz płk. Krzysztofa Duszy. 

 

tvn24.pl, polsatnews.pl