Noga z gazu. W Warszawie znów działa 20 fotoradarów

Polska

Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) uruchomił w piątek w stolicy 20 fotoradarów. - Przed każdym miejscem, gdzie stoją, jest znak o tym informujący, nie można więc mówić, że fotoradary to maszynki do zarabiania - przekonywał Marek Konkolewski, dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym GITD. W Warszawie ma zostać uruchomionych jeszcze siedem fotoradarów.

Charakterystyczne żółte urządzenia Inspektorat przejął od miasta. Wcześniej były obsługiwane przez straż miejską, ale straciła ona do tego uprawnienia w 2016 r.

 

Fotoradary trzeba było zintegrować z ogólnopolskim systemem automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Działają u zbiegu ulic Sobieskiego i Witosa, Ostrobramskiej i Fieldorfa oraz na Al. Krakowskiej, ul. Radzymińskiej, Dickensa, Niepodległości, Batorego, Spacerowej, KEN, Armii Krajowej Trakcie Brzeskim, Grójeckiej, Modlińskiej i na Moście Gdańskim.

 

Aby je uruchomić trzeba było dokonać zmian w organizacji ruchu drogowego, co musiała zatwierdzić policja i Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie.

 

"Nie działały przez 15 miesięcy"

 

W sumie GITD przejął od miasta 27 fotoradarów. Pozostałe zostaną uruchomione jak mówi Konkolewski "w najbliższym czasie". - Dopiero 6 kwietnia Inspektorat fizycznie dostał te urządzenia. Wcześniej były uszkodzone i naprawiała je straż miejska - wyjaśnił.

 

- Fotoradary nie działały przez 15 miesięcy, trzeba było podpisać umowę, z zakładem energetycznym, odbioru urządzeń musiał dokonać elektryk - dodał

 

Jak podkreślił, dotychczasowa lokalizacja przejętych fotoradarów nie ulegnie zmianie, a przed każdym będzie ustawiony znak informujący o fotoradarze.

 

Według statystyk stołecznego ratusza w latach poprzedzających uruchomienie systemu fotoradarów na ulicach ginęło rocznie ponad 100 osób, a w latach działania urządzeń (2012-2015), liczba zabitych spadła do ok. 60 osób (o 40 proc.). Spadła również liczba osób rannych, wypadków i kolizji.

 

NIK krytycznie o fotoradarach w rękach strażników miejskich

 

Odebranie strażom miejskim możliwości przeprowadzania kontroli fotoradarowej kierowców jest realizacją postulatu Najwyższej Izby Kontroli, która w 2014 r. wskazała, że działania wielu funkcjonariuszy obsługujących te urządzenia podyktowane są chęcią pozyskiwania pieniędzy dla gminy.

 

Izba wskazała, że straż miejska nie powinna używać mobilnych fotoradarów. Według niej, zaangażowanie strażników w obsługę fotoradarów, zwłaszcza przenośnych, "jest podyktowane w wielu wypadkach nie tyle służbą na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co przede wszystkim chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy".

 

NIK stwierdziła, że strażnicy działają w miejscach uzgodnionych z policją, ale tylko na początku i na końcu służby. "W trakcie wykonywania zadań strażnicy z fotoradarem mobilnym przenoszą się w miejsca nieuzgodnione z policją, za to przynoszące większe wpływy do budżetu gminy. Aktywność prewencyjna i represyjna niektórych straży gminnych czy miejskich niemal w całości koncentruje się na obsłudze fotoradarów" - wskazywała Izba.

 

polsatnews.pl, PAP, wideo: Polsat News

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze