- Na czwartym piętrze mieszkamy. Mogę zasnąć i wiem, że tu mi nic nie grozi, a tam różnie bywało. Dzięki waszej interwencji, tak się stało, że jesteśmy z żoną razem. I nie mam słów podziękowania dla całej załogi Polsatu - powiedział ucieszony pan Józef.

 

Nieporadni, wymagający opieki

 

Sytuacją małżeństwa "Interwencja" zainteresowała się w grudniu 2016 r. Tu można zobaczyć reportaż.

 

83-letni Józef Makowski i 75-letnia Janina od pięciu lat mieszkali w suterenie domu w Szczecinie. Schorowani ludzie bardzo potrzebowali pomocy. Pan Józef od 20 lat sam opiekował się psychicznie chorą i nieporadną żoną. Mężczyzna już nawet nie gotował i nie robił zakupów, ale dla urzędników był samowystarczalny - Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Szczecinie odmówił umieszczenia małżonków w jednym z Domów Pomocy Społecznej (DPS).

 

Jak tłumaczono, pani Janina może być tylko w placówce dla umysłowo chorych, gdzie pan Józef nie może być umieszczony.

 

- Żona ma zespół chorób urojeniowych, ale przecież ona nie krzyczy, nie wariuje. Ma też straszną cukrzycę. Była w śpiączce – mówił w grudniu Józef Makowski.

 

W placówce odżyli

 

Po programie urzędnicy zmienili podejście do sprawy i umieścili małżeństwo w DPS-ie przy ul. Romera w Szczecinie. Już po dwóch tygodniach pobytu widać było, że starsi państwo odżyli. Pani Janina częściej się uśmiecha i oboje z radością czekają na Wielkanoc.

 

Reporterka: Zadowolona jest pani, pani Janino?

- Tak.

- Dobrze tu jest?

- Dobrze.

- Lepiej?

- Pewnie.

 

- Po wielu rozmowach z dyrektorami i lekarzami udało się zmienić tę kwalifikację na DPS dla osób somatycznie chorych, oczywiście z zastrzeżeniem, że jeżeli sytuacja będzie się pogarszała i będzie konieczność przeniesienia pani do placówki specjalistycznej, to takie kroki będziemy musieli podjąć – oświadczył Maciej Homis z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Szczecinie.

 

"Żona jest w dużo lepszym stanie"

 

Pan Józef na nowym miejscu poczuł się jak gospodarz. Zaprosił ekipę "Interwencji" do kawiarenki na kawę i ciastka.

 

- Żona jest w dużo lepszym stanie. Człowiek przede wszystkim zrzuca z siebie ciężar tej odpowiedzialności za żonę. Bo doszło do tego, że jak wychodziłem, to zamykałem drzwi na klucz i prosiłem kolegę, by przypilnował, żeby gdzieś nie poszła - powiedział pan Józef.

 

"Interwencja"